wtorek, 11 marca 2014

Lalki...?

7 marca 2014 r. W tarnowskim Centrum Sztuki Mościce odbył się wernisaż wystawy Józefiny Piotrowskiej- Szukalskiej pt. Lalka?

Artystka urodzona 29 sierpnia 1985 roku w Gorlicach jest absolwentką Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych im. Tadeusza Brzozowskiego w Krośnie. Ukończyła malarstwo na Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. Dyplom uzyskała w pracowni profesora Henryka Cześnika. Obecnie mieszka w Gorlicach.

Lalki Józefiny Piotrowskiej-Szukalskiej zdają się sugerować niczym nieskrepowaną dowolność ludzkiej autokreacji, która jednocześnie (może nieświadomie) sprawia wrażenie ucieczki w dezintegrację i pustkę. W ich wielkich oczach czai się smutek
i tęsknota a także bezsilność i chłód. Są nowoczesne, dwuznaczne - infantylne i „złe”. Zastosowana przez artystkę „punk rockowa” stylizacja i kosmiczne atrybuty istot „nie z tej ziemi” miały w sobie coś z estetyki estradowego kiczu. Przypominały filmy Pedro Almodovara, w których występują postacie o chwiejnej tożsamości płciowej, perwersyjne, ekscentryczne, bezsilne i budzące współczucie. Są spontaniczne ale też groteskowe i niedojrzałe jak gdyby dosięgała je gombrowiczowska dezintegracja formy.
Motyw lalki, interpretowany jako metafora zagadkowości natury ludzkiej, wiedzie w stronę fundamentalnych pytań o autonomię, tożsamość i godność osoby. Czy jest w nas coś więcej, prócz min, gestów? Czy jesteśmy marionetkami w rękach losu lub może kogoś innego, kto lepiej niż my sami zna tajemnice naszego wnętrza?
W antyku twierdzono, że bogowie są dziećmi. Lalki Józefiny Piotrowskiej-Szukalskiej, wprowadzają nas w baśniowy świat, który w swej istocie jest zabawą i grą, ale gra może być także bolesna i pełna ironii. Jak pamiętamy, o grach pisali Johan Huizinga oraz Hans Georg Gadamer. Niemiecki filozof w grze widział sedno sztuki, zarazem istotę ludzkiego sposobu bycia.
Wydaje się, że istotnym przesłaniem tej serii prac stanowi dramatycznie wyartykułowany przez artystkę problem samotności i słabości człowieka w świecie pełnym przesytu – iluzorycznym bo stworzonym przez reklamy i audiowizualne media. Człowiek w sztuce Józefiny Piotrowskiej-Szukalskiej staje się „duszkiem”, ułomnym wytworem na wpół realnego tego świata. Współcześni filozofowie stawiają pytanie o tożsamość „ja”. Kiedyś pytano, czy człowiek ma duszę? Dziś stawia się pytania, czy nie jest on tylko sumą wyglądów, przypadkowych gestów, fragmentem autonarracji, snem o sobie…

***

W ostatnich kreacjach Józefiny Piotrowskiej-Szukalskiej widzimy lalki z rozbudowanymi elementami nakrycia głowy przyjmującymi nieraz fantazyjne kształty - kapeluszy z długimi wypustkami, czapek, ażurowych diademów. Pojawiają się w nich motywy roślinne - gałęzie, pnącza, narośle koralowca...
Oblicza postaci stworzonych przez artystkę są naznaczone silnym ładunkiem emocji. Biała lalka o zaczerwienionej twarzy z otwartymi ustami, w których jeżą się ostre zęby, wyraża niepohamowaną złość. Inna zdaje się uspokojona - jej dłonie złożone niczym do modlitwy przerastają w wegetalną formę, sugerują jakieś polipy, motyw wodnej fauny ewokujące nastrój ukojenia. Widzimy smukłą twarz ze skrawkiem koronki i wielkie oczy w smutnym zamyśleniu. Następna postać skulona - niemal pozbawiona ludzkich kształtów - lalka ukwiał, zdaje się wyrazem zapaści, regresji być może pokory po wybuchu gniewu.
Gdzie indziej ukazuje się nam maska - „trędowata” twarz ukryta w guzowatych dłoniach, palce i oczy „zaropiałe” gąbczastą strukturą, skrzywione usta, z których zdaje się wyciekać gorycz.
Jest lalka, która śpi jak dziecko otulone kocem. Ten kocyk, kołderka przypomina anatomiczną formę serca taką, jaką znamy z ilustracji chirurgicznych przeszczepów
z otwartym układem krwionośnym, fragmentami tkanki. Poniżej widzimy tężejący czerwony naciek z pęcherzykami powietrza. Na głowie śpiącej lalki diadem jakby z koralowca a jej powieki przypominają skrzydełka motyla...
Błękitna lalka jest jak postać z dziecięcego snu, czarodziej w kapeluszu, latająca ryba…
Jest różowa księżniczka o kapryśnej twarzy…
Powraca motyw morza falujących uczuć. Artystka mówi, że jednym ze źródeł inspiracji były dla niej białe formy patyków wyrzuconych na plażę.
Lalki Józefiny Piotrowskiej-Szukalskiej można chyba odczytać jako personifikacje uczuć chwilowych emocji. Zdają się wyrazem, postaw wobec drugiego człowieka - kogoś kogo bardzo kochamy, choć czasem targają nami skrajne namiętności.

Paweł Nowicki

Gorlicka Pecha Kucha Night vol. 2 w MBP


W czwartek 20 lutego w sali Pod sową Miejskiej Biblioteki Publicznej w Gorlicach odbyła się druga edycja pokazu prezentacji Pecha Kucha, w której prace swe przedstawili Wiktor Myszkowski oraz Tomasz Lenartowicz - uczniowie Zespołu Szkół nr 1 im. Ignacego Łukasiewicza w Gorlicach oraz Bartłomiej Kiełtyka, pracownik gorlickiej MBP. Spotkanie jak zwykle po mistrzowsku prowadziła Magdalena Miller - Dyrektor biblioteki.

Przypomnijmy, że Pecha Kucha to pochodząca z Japonii forma prezentacji multimedialnej, w której prelegent zobowiązany jest w ściśle ograniczonym czasie pokazać i omówić dokładnie wyznaczoną liczbę slajdów. Czas na dyskusję z publicznością z reguły przychodzi na koniec serii prezentacji. Tak było i tym razem, a dodatkowym akcentem na koniec spotkania była wspólna zabawa, do której zainspirował temat pierwszej pracy poświęconej roli weselnego wodzireja. Czy wszyscy wiemy, co to jest i do czego służy chusta Klanza? Jak można urządzić na prawdę elegancki bal, jak sprawić by zaproszonym gościom nie brakło atrakcji aż do późnych godzin nocy?

Temat drugiej prelekcji był bardzie poważny. Pytanie, jak kierować własnym życiem tak, by w optymalny sposób osiągać zamierzone rezultaty, stanowi temat wielu opracowań i naukowych analiz. Młody autor podjął próbę omówienia tej kwestii, posiłkując się przykładami zaczerpniętymi ze swych własnych doświadczeń. Jak się dowiedzieliśmy, sama motywacja nie jest dostatecznym warunkiem tego, by skutecznie działać. Często bywa tak, że chociaż czegoś szczerze pragniemy, mimo braku zewnętrznych przeszkód, nie udaje się nam osiągnąć obranego celu. Oprócz motywacji, (bez której nie do pomyślenia byłby oczywiście jakikolwiek zamiar) potrzebna jest nam także samodyscyplina. Charakteryzując tę ostatnią, prelegent wskazał na sztukę odmawiania. Umiejętność powiedzenia "Nie" różnym złodziejom czasu, pokusom wykonywania czynności zakłócających przyjęty przez nas plan, wydaje się istotniejsza niż najszczerzej deklarowane dobre chęci. Autor zwrócił uwagę również na znaczenie samej formy odmawiania. Zamiast mówić (sobie) "Nie mogę tego robić", powinniśmy wypowiadać stanowczo zdanie "Nie, nie będę tego robił". Badania wykazały, że ta drobna różnica językowa ma kapitalne znaczenie dla zwiększenia samokontroli.

Ostatni z prelegentów uświadomił nam, że jeśli poszukujemy tajemnicy i jeśli ekscytują nas nieznane obszary rzeczywistości, powinniśmy się zwrócić ku temu, co mamy najbliżej – wprost na wyciągnięcie ręki. Często nie zdajemy sobie sprawy, że zwykłe przedmioty, które na co dzień widzimy w zwyczajnych rozmiarach, powiększone, ukazują nieprzebrane bogactwo form

i zagadkowych kształtów. Klucz, końcówka długopisu, czy faktura płótna sfotografowane z odpowiedniego dystansu w dużym powiększeniu zamieniają się przedziwne twory, które potrafią rozbudzać wyobraźnię, a także bywają interesujące jako plastyczne kompozycje.

Warto zwrócić uwagę, że zaprezentowane trzy prace ułożyły się w cykl łączący walory poznawcze, artystyczne a także wychowawcze. Przedstawione przez bardzo młodych ludzi rozważania na temat umiejętności kierowania własnym życiem a także przepisów na elegancką zabawę zdają się godne szczególnego uznania.

Można mieć nadzieję że Pecha Kucha jako nowoczesna forma wypowiedzi spotka się

z szerokim zainteresowaniem zarówno wśród młodszych jak i starszych mieszkańców Gorlic. Być może już wkrótce obie gorlickie biblioteki będą urządzać regularne przeglądy, konkursy....festiwale prezentacji multimedialnych, w których uczestniczyć będą uczniowie szkół ale też osoby doświadczone, które zechcą podzielić się swymi wspomnieniami - zawrzeć w krótkiej sekwencji kadrów opowieść o swoim życiu.

Paweł Nowicki

niedziela, 9 marca 2014

Pomiędzy milczeniem - szkice metafizyczne. O malarstwie Stanisława Białogłowicza



Dnia 8 marca 2014 w gorlickim Dworze Karwacjanów w sali im. Ks. Bronisława Świeykowskiego odbył się wernisaż wystawy prac Stanisława Białogłowicza pt."Pomiędzy milczeniem". Ekspozycja ta związana była z jubileuszem pracy twórczej artysty.


Metoda malarska Stanisława Białogłowicza jest głęboko wpisana się w tradycję polskiego koloryzmu. Niezależnie od egzystencjalnych, mistycznych treści – najbardziej rozpoznawalną cechą jego malarstwa jest kolor. Funkcjonuje on w organicznej kompozycji obrazu a mistrzostwo i wyrafinowanie subtelnej gry barw, dopełnia niezwykłą lekkość pociągnięcia pędzlem. Wszystkie niedomówienia, cytaty i skróty malarskiej konstrukcji przedmiotu podkreślają głębie tajemniczych przesłań. Cykl obrazów zgromadzonych na wystawie pod tytułem Pomiędzy milczeniem dedykowanej Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II wprowadza odbiorcę w klimat głębokiej zadumy nad kondycją ludzką, nad tym co ostateczne w perspektywie śmierci i nadziei zbawienia.


S. Białogłowicz, Deesis, fot., P. Nowicki



To, co ludzkie, skończone - autor sytuuje na tle Niepojętego – Boskiej tajemnicy, która w jego malarstwie prześwieca przez codzienny konkret. Przemykają tu pospiesznie postacie zaledwie naszkicowane, sylwetki niedokończone, rozmyte – jak ludzkie żywoty. Każdy z tych cieni nosi w sobie swą własną opowieść, ale okazuje się ona zaledwie jedną z wielu możliwych narracji - w istocie bez znaczenia, jeśli nie zdołamy jej wpisać się w uniwersalny tekst Pisma. Nadzieja, że istnieje jedna wielka Księga leży u podstaw twórczości Stanisława Białogłowicza.

Jednak przedmiot w malarstwie rzeszowskiego mistrza istnieje. Utkany z koloru, w szkicowych zarysach sprawia wrażenie substancji powietrznej. Być może ulotność tej narracji jest metaforą prawdy o naszym postrzeganiu świata, które niekiedy bywa niczym sen na jawie. Wtedy kształt każdej rzeczy wyłania się z domysłów, przez które prześwitują wspomnienia, nadzieje – a wszystko to w rozmytym planie aluzji, skojarzeń i przeczuć.
W swoim malarstwie Białogłowicz demonstracyjnie wykorzystuje estetykę ikony.
S. Białogłowicz, Św. Łukasz malujący Hodegetrie, fot. P. Nowicki

To, co widzimy w naszym ziemskim życiu zdaje się jak cień na ścianie platońskiej jaskini, jednak świat doczesny uwodzi nas bogactwem barw i w tym tkwi bolesny paradoks. Dążąc ku Transcendencji, nie możemy zanegować tego, co widzialne. Artysta sprawia, że poprzez sylwetki postaci i figur, prześwituje święta tajemnica. Jak w ruskiej ikonie święci, nad otwartą księgą, unoszą swe palce wskazując na literę pisma - zarazem - jak gdyby chcieli przytknąć je do ust, znaczącym gestem nakazującym milczenie.
Przypomnijmy fragment wiersza:

W cerkwi
(...)
święci unoszą palce
cisza
tylko mucha brzęczy
w czterech kątach
bytu

Błękitna wariacja na temat grupy Deesis, wydaje się wprost nawiązywać do tego nurtu inspiracji. Również dwa obrazy z cyklu Łukasz malujący Hodegetrie zdają się nieść głębokie przesłanie religijne i filozoficzne. Jak głosi tradycja, pierwsza ikona - obraz namalowany przez św. Łukasza z Antiochii – trafiła do Konstantynopola, gdzie została umieszczona w klasztorze Ton hodigon - stąd nazwa hodegetria. W klasztorze tym mieszkali mnisi - przewodnicy niewidomych. Ten niezwykły zbieg okoliczności - fakt, że wizerunek Marii z Dzieciątkiem znalazł się pośród ślepców, zdaje się nieść głęboką symbolikę. Oto przed nami odsłania się metafizyczny problem relacji między Transcendencją, a tym, co potrafimy poznać za pomocą zmysłów - daremność ludzkich starań, aby pochwycić to, co nie-widzialne, świadomość, że tak naprawdę pozostajemy ślepi na boskie przesłanie, gdy powinniśmy, nie bacząc na urodę świata, iść za głosem sumienia - przewodnika duszy. W tym tkwi paradoks - tragizm egzystencji jak mit Syzyfa w dziele Alberta Camusa. Ta metafora oddaje także los malarza, który pragnąc dotrzeć do sedna przedmiotu, natrafia wciąż na złudne powierzchnie, kształt, który się wymyka, rozwiewa we mgle. (Czyż malarze wielu tak odmiennych szkół nie pragnęli uważać się za realistów w przekonaniu, że to właśnie oni ukazują prawdziwe oblicze rzeczywistości?) Tęsknimy za nieznanym, ale w tym życiu skazani jesteśmy na świadectwo zmysłów, przez które tylko czasem - w dziele wielkiego artysty zdaje się przeświecać sens uniwersalny, tajemnica Bycia. I chyba właśnie w malarstwie Stanisława Białogłowicza potrafimy odnaleźć taki promyk sacrum, prześwit Nieznanego.

Paweł Nowicki

Stanisław Białogłowicz – artysta, malarz, profesor Wydziału Sztuki Uniwersytetu Rzeszowskiego. Prowadzi autorską Pracownię Form Otwartych na kierunku Edukacja Artystyczna i Grafika. Jest absolwentem Liceum Sztuk Plastycznych w Jarosławiu. Studiował w Akademii Sztuk Pięknych na Wydziale Malarstwa w pracowni prof. Wacława Taranczewskiego. Dyplom uzyskał w 1973 roku. Jest autorem 50 wystaw indywidualnych w kraju i za granicą. Brał udział w ponad 200 wystawach zbiorowych ogólnopolskich i międzynarodowych. Stanisław Białogłowicz jest laureatem wielu nagród artystycznych i naukowych.

Uprawia malarstwo sztalugowe i rysunek. Do jego dorobku artystycznego należą m.in.: Krzyż i witraż w Kaplicy Męczenników Polskich - Bazylika św. Jakuba i św. Agnieszki w Nysie (1992); Apokalipsa w Kościele Parafialnym w Loburg Ostbewern (Niemcy,1995); polichromia w Kaplicy Seminaryjnej SVD ks. Werbistów w Nysie (1998). Prace artysty znajdują się w zbiorach prywatnych oraz kolekcjach muzealnych w Polsce i za granicą. Stanisłąw Białogłowicz jest członkiem Związku Polskich Artystów Plastyków w Opolu oraz Nyskiej Grupy Artystycznej w Nysie.


poniedziałek, 3 marca 2014

Adam Mickiewicz w gorlickiej Bibliotece Pedagogicznej


Dnia 27 lutego w czytelni gorlickiej Biblioteki Pedagogicznej odbyło się spotkanie z Witoldem Kalińskim zatytułowane Czucie i wiara pod szkiełkiem i okiem. Miłości i miłostki Mickiewicza.

Wydarzenie zorganizowane przy współpracy Pedagogicznej Biblioteki Wojewódzkiej w Nowym Sączu Filia w Gorlicach oraz Towarzystwa Literackiego im. Cypriana Norwida spotkało się z żywym zainteresowaniem publiczności. Zebranych powitała Maria Cieśla – kierownik placówki zaś spotkanie prowadziła Małgorzata Janusz. Doskonale przeprowadzony wykład wzbogacony analizą wybranych utworów Mickiewicza, stanowił wyśmienite repetytorium z historii literatury. Taktownie i w sposób daleki od modnego dziś szargania świętości, autor przedstawił mniej znane epizody życia prywatnego wielkiego poety. Licznie zgromadzeni goście z wielkim entuzjazmem przyjęli odczyt Witolda Kalińskiego.

Podczas spotkania pojawiła się propozycja dalszej współpracy Towarzystwa Literackiego z bibliotekami oraz innymi instytucjami kultury Ziemni Gorlickiej. Mowa była również o planach publikacji kwartalnika literackiego wspólnie z nowosądeckim ośrodkiem TL.




Witold Kaliński jest emerytowanym nauczycielem języka polskiego. Studia ukończył na Uniwersytecie Warszawskim.
Przez wiele lat pełnił funkcje dyrektora kilku prestiżowych stołecznych liceów - m.in. Mikołaja Reja, IV Społecznego, Andrzeja Frycza Modrzewskiego i ostatnio Liceum Ogólnokształcące im. Tadeusza Rejtana. Wykładał też w Instytucie Kształcenia Nauczycieli, a przez dwa lata redagował kwartalnik „Polska Sztuka Ludowa”. Jest autorem licznych publikacji min. antologii poezji polskiej dla liceów („Poezja naszego wieku”, WSiP) i prac z metodyki nauczania oraz zarządzania. Przez pewien czas był dyrektorem warszawskiej Biblioteki Pedagogicznej. Obecnie mieszka w Wierchomli. Witold Kaliński założył Towarzystwo Literackie im Cypraina Norwida, którego działalność owocuje szeregiem cennych inicjatyw takich jak m. in. spotkania autorskie z Józefem Baranem, Julią Fiedorczuk, Wojciechem Kudybą. W Wierchomli, gdzie pełni funkcję sołtysa Witold Kaliński prowadzi dom pracy twórczej „Chata u źródła”. Jest inicjatorem wielu inicjatyw społecznych i wydarzeń kulturalnych, jak np. „Wrzosowisko” w Piwnicznej-Zdroju. Publikuje w „Almanachu Muszyny” i „Sądeczaninie”, gdzie zamieszcza swój stały felieton „Spod lasa”.



Paweł Nowicki

wtorek, 28 stycznia 2014

Obraz współczesnej literatury niemieckiej po 1989 roku - przegląd autorów. Prelekcja Marion Voigt w MBP w Gorlicach


12 grudnia 2013 roku w sali odczytowej Pod sową Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Stanisłąwa Gabryela w Gorlicach odbyło się spotkanie z Marion Voigt, stypendystką międzynarodowego programu międzynarodowego „Leonardo da Vinci” która przedstawiła wykład ukazujący obraz współczesnej literatury niemieckiej po 1989 roku.  Autorka  mieszka pod Norymbergą. Studiowała slawistykę oraz historię wschodnioeuropejską. W tym roku otrzymała stypendium na dwumiesięczny pobyt w Polsce, aby poznać współczesną literaturę polską i rynek książki. Marion Voigt wzbogaciła swój wykład prezentacją multimedialną zawierającą portrety omawianych pisarzy. Spotkanie prowadziła Magdalena Miller, dyrektor gorlickiej MBP, zaś tłumaczenia wykładu podjęła się Zofia Waląg  - germanistka, wieloletnia nauczycielka języka niemieckiego w LO im. M. Kromera w Gorlicach.  

 Marion Voigt rozpoczęła swą prelekcję od ukazania sytuacji jaka panuje  na niemieckim rynku wydawniczym. Jak dowiedzieliśmy się, w Niemczech jest  około 1800 wydawnictw i przeszło  3500 księgarń. Ukazuje się tam  każdego roku około 80 000 nowych książek (tylko pierwsze wydania). Prawie 15 % z tego to tytuły beletrystyczne. W 2012 niemal 13 % wszystkich nowości stanowiły przekłady, gównie z języków angielskiego, francuskiego, japońskiego.  Polska z zakupionymi 367 licencjami zajmuje obecnie 5  miejsce (w 2011 nasz kraj był na miejscu trzecim a w latach  2008 i 2009 Polska była największym nabywcą licencji).[1]

Marion Voigt z oczywistych względów pominęła w  swym referacie  wybitnych pisarzy   niemieckich  -  autorów takich, jak  Günter Grass (ur. 1927,  Nagroda Nobla 1999), Martin Walser (ur. 1927), Christa Wolf (1929-2011) i Herta Müller (ur. 1953, Nagroda Nobla 2009) koncentrując uwagę na postaciach mniej znanych. Celem jej prezentacji było przybliżenie twórców i ich dzieł, którzy dopiero czekają swoich odkrywców, na szersze analizy krytyczne oraz tłumaczenia.

Swój przegląd M. Voigt przeprowadziła  chronologicznie, rozpoczynając od pokolenia autorów urodzonych w latach czterdziestych. Wymieniła następujących twórców:

Uwe Timm,  pisarz urodzony  w 1940 w Hamburgu). Obecnie autor ten  mieszka w Monachium i Berlinie. Należy do generacji politycznego przełomu, tzw. Pokolenia 68. Znane są jego powieści:  Czerwone (2001), Na przykładzie mojego brata (2003) Ptasie pastwisko (2013, Kiepenheuer und Witsch),
W przekładzie polskim:
Na przykładzie mojego brata,  przełożył Arkadiusz Żychliński, Czytelnik, 2005

Katja Lange-Müller ur. 1951 we Berlinie Wschodnim  w 1984 wyjechała do Berlina Zachodniego. Pisze przede wszystkim opowiadania a jej powieść Wściekłe owce ukazała się w 2007 roku. Po polsku ukazały się:

 Wściekłe owce, tłum. Aleksandra Kujawa-Eberharter, Wydawnictwo FA-art, 2012, 
 Dlaczego koty nie jedzą ludzi (wybór opowiadań z tomu Kaczki, kobiety i prawda), tłum. i oprac. zespół pod kier. Iwony Machowicz, Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, 2010

Petra Morsbach, ur. w 1956 w Zurichu, mieszka w Monachium, studiowała teatrologię, psychologię i slawistykę i w latach 1981/1982 reżyserię w Leningradzie.  W połowie lat 90-tych opublikowała swoją pierwszą powieść. Z roku 2013  pochodzi jej najnowsza książka Miłość poety. W tłumaczeniu polskim ukazał się:
Sługa boży, tłum. Maria Przybyłowska/Eliza Borg, Wydawnictwo Homini, 2009

Ilija Trojanow ur.1965 w Bułgarii. W roku 1971 wraz  z rodziną wyemigrował do Niemiec. Mieszkał m. in. w Afryce i w Indiach, studiował i pracował w Monachium obecnie zaś  mieszka we Wiedniu. Pracuje również tłumaczem, wydawcą, prowadzi także działalność polityczną. Znana jest jego powieść Kolekcjoner światów (Hanser, 2006).

Jenny Erpenbeck, ur. 1967 we Wschodnim Berlinie z zawodu introligatorka,  studiowała teatrologię i reżyserię muzyczno-teatralną. Obecnie mieszka w Berlinie i pracuje w teatrze jako reżyser. Jej książka zatytułowana  Wieczór wszystkich dni pochodzi z  2006 roku.
Po polsku ukazały się:
Klucz do ogrodu, tłum. Eliza Borg, Wydawnictwo W.A.B, 2010
Słownik, tłum. Renata Makarska, Czarne, 2008

 Marion Poschmann, ur. 1969 w Essen studiowała  germanistykę,  filozofię i slawistykę w Bonn i w Berlinie. W latach 1997-2003 uczyła  języka niemieckiego w ramach niemiecko-polskiego projektu dla szkół podstawowych „Spotkanie znaczy Begegnung. Jest autorką powieści Pozycja słońca (Suhrkamp, Berlin 2013)

 Terezia Mora dwujęzyczna pisarka ur. 1971 na Węgrzech.  W roku przybyła w 1990 r. do Berlina, gdzie studiowała hungarologię i teatrologię. Jest autorką scenariuszy oraz  tłumaczką z języka węgierskiego. Mieszka  w Berlinie.
Jej powieść Potwór (Luchterhand Literaturverlag, 2013), została wyróżniona „Niemiecką Nagrodą Książki“  w  2013 r.
Po polsku ukazały się:
Każdego dnia, tłum. Elżbieta Kalinowska, Czarne, 2006
Osobliwa materia, tłum. Elżbieta Kalinowska, Czarne, 2006

Daniel Kehlmann, ur. 1975 w Monachium. Rozgłos przyniosła mu  powieść Rachuba Świata  (Rowohlt, 2005), która  opowiada o życiu Alexandra Humboldta i matematyka Carla Friedricha Gaussa,
Jego najnowsza książka wydana w 2013 r. nosi tytuł  F.
Po polsku ukazały się:
Rachuba świata, tłum. Jakub Ekier, W.A.B., 2007
Beerholm przedstawia, tłum. Jakub Ekier, W.A.B., 2004

Clemens Meyer, ur. 1977 w Halle nad Soławą, młodość spędził w  Lipsku. Po maturze pracował m.in. jako robotnik budowlany. Dwa razy został  aresztowany za kradzież samochodów.  Podczas swoich studiów w Instytucie Literackim Lipsku pracował jako strażnik, pakowacz mebli i operator wózków widłowych. Stypendia umożliwiły mu pracę nad jego pierwszą powieścią. , okresowo otrzymywała pomoc socjalną. Pracował też jako artysta plastyk i żyje w Lipsku.Jest autorem powieści
W kamieniu (S. Fischer, 2013)

http://www.folio-lektorat.de/


 
                                                                                                                                 Paweł Nowicki

 

 





[1] Źródło: Buch und Buchhandel in Zahlen, 2013

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Paweł Nowicki, ARS LONGA Szkice - recenzje eseje, Tuchów 2013




-->
Paweł Nowicki, ARS LONGA Szkice - recenzje  eseje
Tuchów 2013 
ISBN 978-83-7631-495-2


Współpraca 
Magdalena Rabizo Birek

Zdzisław Tohl


 Korekta

Małgorzata Janusz



Projekt okładki

Bartłomiej Belniak



Publikacja wydana pod patronatem finansowym Województwa Małopolskiego i Muzeum „Dwory Karwacjanów i Gładyszów” w Gorlicach

-->
Przekazujemy w Państwa ręce, tomik recenzji, szkiców i esejów autorstwa Pawła Nowickiego, stałego współpracownika naszego Muzeum, w trudnej dziedzinie krytyki artystycznej. Minęły co prawda czasy kiedy teksty o sztuce wywoływały skandale, a często były przyczyną długoletnich konfliktów, a nawet krwawych pojedynków. Dziś krytyka artystyczna ogranicza się do analizy dzieła sztuki, ułatwiając percepcję jego wartości formalnych i przesłania ideowego. Często pozostaje jedynym, intelektualnym śladem, zaistnienia dzieła w przestrzeni publicznej. Doceniając znaczenie krytyki w promocji sztuki instytucja nasza realizuje tym samym podstawowe cele statutowe w sferze ochrony i popularyzacji duchowego dziedzictwa kultury narodowej.


                                                                                  Dyrektor Muzeum
                                                                       Dwory Karwacjanów i Gładyszów

                                                          
                                                                                     Zdzisław Tohl



 
-->
Przedmowa

Sztuka żąda od odbiorcy skupienia, domaga się uwagi, zmusza do obserwacji, egzekwuje czujność, prowokuje do myślenia i stawiania pytań bądź szukania odpowiedzi. Równocześnie jednak równie wiele oferuje swoją estetyczną niepowtarzalnością, błyskiem olśnienia, nieporównywalną z niczym innym kondensacją sensu i otwarciem szerokich horyzontów nie tylko poznawczych. Kto przyjmie te reguły, może liczyć na piękną i właściwie niekończącą się nigdy podróż szlakami artystycznych odkryć, pasażami wyobraźni, ścieżkami wrażliwości. Kontemplacja sztuki będzie wtedy fascynującą przygodą, rodzajem nieustającej rozmowy, ożywianiem imaginacji i podnietą do refleksji.
Ars longa. Recenzje, szkice, eseje Pawła Nowickiego są właśnie zapisem takich spotkań z dziełami sztuki współczesnej – obrazami, rysunkami, rzeźbami, fotografiami, instalacjami, a także z literaturą piękną, nieodłącznie towarzyszącą myśleniu o twórczym działaniu. W książce znalazły się recenzje z wystaw organizowanych w ciągu ostatnich kilku lat przez niezwykle prężne gorlickie „Muzeum Dwory Karwacjanów i Gładyszów” w dwóch jego placówkach – w Galerii Sztuki „Dwór Karwacjanów” w Gorlicach oraz w Ośrodku Konferencyjno-Wystawienniczym „Kasztel w Szymbarku”, przez Miejską Bibliotekę Publiczną w Gorlicach, Muzeum Regionalne PTTK im. Ignacego Łukasiewicza w Gorlicach, Muzeum Ziemi Bieckiej w Bieczu oraz Instytut Filologii Polskiej Uniwersytetu Rzeszowskiego. Ta długa lista instytucji odzwierciedla nie tylko imponującą aktywność Autora, regularnie uczestniczącego we wszystkich przedsięwzięciach artystycznych w Gorlickiem, ale również poświadcza o żywej działalności całego środowiska twórców, animatorów, organizatorów oraz odbiorców kultury w powiecie.
Wystawy dzieł plastycznych mają zwykle swój krótki i ograniczony czas trwania, dokumentują bieżące dokonania artystów lub – w szerszym wymiarze – stanowią nieraz rodzaj retrospektywy podsumowującej całość indywidualnych lub grupowych dokonań. W świadomości odbiorców pozostają one na dłużej lub krócej, ustępując siłą rzeczy kolejnym projektom. Dlatego tak cenne jest utrwalenie tych działań nie tylko w postaci okolicznościowych folderów, ale również w formie rzeczowego opisu i krytycznej oceny. W ten sposób ocalone zostaje też to mniej uchwytne i bardzo nietrwałe, indywidualne wrażenie kontaktu z dziełem, wrażenie zmysłowe, ale i intelektualne, zapadające w pamięć. Dzięki zapisowi słownemu dokonuje się także świadomy akt recepcji dzieła, odczytanie i przetworzenie jego sensów na język pojęć estetycznych i kulturowych, a to z kolei odsłania ich znaczenie historyczne, społeczne oraz uniwersalne. Ostatecznie – jak trafnie zauważył Autor – „wystawiennictwo bywa rodzajem sztuki” (Jesienne wernisaże w gorlickim Dworze Karwacjanów).
Paweł Nowicki jest niezwykle wrażliwym i kompetentnym odbiorcą sztuki. Znakomicie porusza się w materii znaków plastycznych, historii malarstwa, dziejach przemian estetycznych oraz refleksji teoretycznej. Jego wielkim atutem jest ponadto świetne zaplecze filozoficzne, a także wyborna znajomość literatury polskiej i europejskiej. Wszystko to pozwala mu na rzeczowy i szeroki namysł nad opisywaną twórczością. Metoda krytyczna Pawła Nowickiego polega nie tylko na prezentacji dzieła i jego zinterpretowaniu, ale także na potraktowaniu wytworu artystycznego jako inspiracji do szerszej refleksji poznawczej. W ten sposób w horyzoncie jego zainteresowań pojawiają się kwestie znacznie bardziej złożone, a odnoszące się na przykład do teorii estetyki, zadań sztuki, zagadnień aksjologicznych czy kwestii metafizycznych. Bliski jest mi taki właśnie hermeneutyczny wzorzec obcowania ze sztuką. Jego sednem jest postawa dialogu, gotowość na stawianie i przyjmowanie pytań, poszukiwanie odpowiedzi, wykorzystywanie rozległych kontekstów. Autor Ars longa jasno podkreśla to dialogowe traktowanie sztuki, pisząc: „Jednak dzieła sztuki przemawiają do nas i zdaje się, że oczekują naszej odpowiedzi. W każdym razie przyjść do galerii, powiedzieć – ciekawe, może nawet piękne (cóż to dzisiaj znaczy?) – wydaje się mało” (Oglądając wystawę prac Aliny Zachariasz-Kuciakowskiej). Sztuka domaga się bowiem czegoś więcej nad powierzchowność, oczekuje rzeczywistego rezonansu myślowego. Jej prawdziwe istnienie wykracza poza materialność przedmiotu i spełnia się w świadomości odbiorcy. Bywa i tak, że sztuce zostaje nawet przypisana rola „eksperymentów poznawczych” (O wystawach prac Romana Raczka i Krzysztofa Żarnowskiego), uruchamiających dyskurs filozoficzny. Równocześnie Paweł Nowicki przestrzega przed naiwnym i zbyt prostolinijnym odbiorem współczesnego malarstwa: „Nie można dziś tak po prostu zaufać uczuciom, dać się nieść temu, co <>. Trzeba zanegować naiwność spojrzenia, pamiętać o tym, że oko, widząc, nie widzi samego siebie, pamiętać o tym, że aby zrozumieć swoją sytuację, musimy choć na chwilę zawiesić sąd o tym, co postrzegamy” (Czy artysta może abstrahować od tego co widzialne?). Na tym polega świadoma i krytyczna recepcja sztuki, uwzględniająca status zarówno artysty, jak i odbiorcy. Należy przecież pamiętać, że „współczesna sztuka unika dosłowności” (Graphic Studio Dublin w Dworze Karwacjanów). Można więc powiedzieć, że Autor przyjmuje rolę przewodnika w świecie kultury symbolicznej, w przestrzeni sztuki połączonej z filozofią i literaturą piękną. Tę ostatnią przywołuje zresztą bardzo często i – co ważne – zasadnie, ilustrując nawiązaniami literackimi semantyczne odniesienia dzieł plastycznych i podkreślając dialogowy charakter wytworów kultury. To z pewnością niezwykle wartościowa cecha jego pisarstwa.
Uzupełnieniem zamieszczonych w książce recenzji są szkice poświęcone literaturze i nowym mediom. Autor Ars longa z dużą wprawą śledzi problematykę, kreacje bohaterów, strukturę narracyjną czy konteksty kulturowe utworów Andrzeja Stasiuka czy Artura Olechniewicza. Na szczególną uwagę zasługuje esej podejmujący rozważania nad gombrowiczowską wizją natury ludzkiej w kontekście refleksji fenomenologicznej i antropologicznej. Trudno nie zgodzić się z wyrazistą konkluzją, iż myśl Gombrowicza „śledzić można tylko poruszając się zawiłą drogą interpretacji, bez nadziei i zamiaru dotarcia do definitywnego ustalenia” (Człowiek Gombrowicza a filozofia).
Tytuł książki Pawła Nowickiego jasno nawiązuje do pierwszych słów łacińskiej wersji maksymy Hipokratesa „Vita brevis, ars longa, occasio praeceps, experimentum periculosum, iudicium difficile”. Jej skrócona forma, zaadaptowana współcześnie do pojmowania sztuki jako działalności artystycznej, widnieje w charakterystyczny sposób na frontowej ścianie Galerii Sztuki „Dwór Karwacjanów” w Gorlicach. Za przywołaniem tej formuły w książce krytycznej kryje się poważny stosunek do sztuki pojmowanej nie tylko jako środek ekspresji artystycznej, ale również instrument poznawczy i sposób uczestnictwa w dyskursach kulturowych. Przekonanie o sztuce trwalszej niż życie nie zniknęło na szczęście z dzisiejszych narracji estetycznych i światopoglądowych. Warunkiem koniecznym takiego rozumienia wszelkiej twórczej działalności jest idea dialogu pomiędzy artystą a odbiorcą. Adresat bowiem nigdy nie powinien pozostać bierny w kontakcie z dziełem, bo tylko w żywym dwugłosie zrealizuje się ono w pełni, odsłaniając swoje piękno i głębię. Autor Ars longa z gotowością i oddaniem staje w takiej właśnie roli, gdy stwierdza: „Pisząc o sztuce, próbuję nazwać to, co zobaczyłem, by w ten sposób odwdzięczyć się, nie pozostać głuchym” (Wystawa „Wokół figury” w Szymbarku). Warto wsłuchać się w ten głos, w którym dźwięczy nie tylko ton krytyka, ale także pasjonata i filozofa.


Janusz Pasterski