środa, 4 stycznia 2012

Stanisława Tabisza malarstwo pogodnej wyobraźni




       18 listopada 2011 roku w gorlickiej Galerii Dwór Karwacjanów odbyło się uroczyste otwarcie wystawy prac Stanisława Tabisza[1] wybitnego malarza i rysownika, profesora Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Ekspozycja zrealizowana w ramach cyklu „MISTRZOWIE KULTURY POLSKIEJ” ukazuje różne wątki twórczości artysty  i obejmuje obrazy wykonane techniką akrylową, miniatury oraz cykle rysunków i grafik. W pierwszej kolejności uwagę widza przyciągają duże płótna, których niezwykła barwność i wibracje ciepłych tonacji kolorów ewokują reminiscencje śródziemnomorskich tematów Renoira czy tropików Gauguina (Plaża). Szukając korzeni, źródeł inspiracji twórczości S. Tabisza wskazać należy zapewne dzieła J. Mehoffera czy Z. M. Maciejewskiego. Swoboda plamy, subtelne kadencje kolorów, pozwalają również dopatrzeć się dalekiego powinowactwa z malarstwem Wasilija Kandinsky’ego.
Malarskie obrazy pogodnej wyobraźni Stanisława Tabisza są lekkie i wyzwolone z więzów scjentystycznego determinizmu. Wypełnione twórczą afirmacją życia (przypominającą bergsonowską élan vital), zawierają nawiązanie do przyrody, zarazem  przemawiają do widza jak baśń, wspomnienie dzieciństwa, sen kształtowany pragnieniem i impulsem wyobraźni. Pojawiają się w nich elementy quasi-figuratywne – muszle? fantastyczne łodygi? – paradoksalne, zarazem obciążone zagadkową symboliką niczym rekwizyty snu. Odnajdujemy aluzje do form roślinnych czy skrzydeł motyla, motywy akwatyczne - jakieś drobiny wodnej fauny, komórki, bańki powietrza. (Muszle). W świecie przedstawionym na obrazach Tabisza granica między tym, co żywe a nieorganiczne jest płynna. Oba elementy zdają się na równi uczestniczyć w malarskim misterium przyrody. Wiedzie nas to w kierunku dociekań pierwszych filozofów a także religijno-metafizycznych źródeł szeroko rozumianego nadrealizmu gdzie mogliby stanąć obok siebie Wilferdo Lam czy Joan Miró. Artysta stara się uchwycić moment krystalizacji sensu, narodzin przedmiotu - powołania do życia pierwotnego kształtu, chropowatości ciepła i zarysu powierzchni. Wskazuje pośrednio na nieuformowane jeszcze źródło wszystkich rzeczy, które Anaksymander nazwał słowem apeiron. Jest w obrazach Tabisza, soczysta obfitość barw, wielość form przyrody, zachłyśniecie się zjawiskowością świata aż do upojenia, które zdaje graniczyć  mistycznym odczuciem jedności kosmosu. 
Nadrealizm w sztuce zdaje się dwojaki. Jedna jego droga - mroczna - wiedzie od wizji, które znamy już z powieści Kafki, swoistego „horroru”, odsłaniającego absurd ludzkiej egzystencji. Dzieła tego typu posługują się paradoksem, przemieszaniem jawy i snu (Delvaux) by przez tę ekwiwokację wyrazić znikomość istnienia poszczególnego  lub by ukazać granice tego, co świadome wobec przedlogicznej potęgi podświadomości (Magritte). Druga droga - pogodna - zdaje się wychodzić od zauroczenia światem  poprzez zatracenie się w jego tajemniczej rozmaitości. Jeśli malarstwo S. Tabisza można zaliczyć do nadrealizmu, to właśnie do tego drugiego nurtu. . 
Niekiedy w omawianych pracach  przeważa ich dekoracyjny charakter, tak iż pytanie o sens przedmiotowy zdaje się nieważne. (choć mimesis narzuca się nam jako istotna kategoria). Artysta niekiedy bardziej nuci melodię, wspomina, śni sen, niż opowiada nam konkretną historię. Może - mówiąc za K. Jeleńskim - to malarstwo ma nas raczej czarować i bawić,  zaś  poszukiwanie prawdy o świecie jest tylko jednym (nie koniecznym) spośród zadań sztuki.


      Oprócz wspomnianych akryli są na wystawie również miniatury, małe formy graficzne - rysunki piórem i czarnym atramentem z cyklu Chrystus frasobliwy, Miniatury etiopskie, Portrety Dominika, Biskupi podhalańscy. Stylizacja w kierunku motywu ikony jest też świadomym, formalnym infantylizmem, „ludowością”, która w wielu z tych obrazów zdaje się nawiązaniem do dzieł Nikifora. Jest w nich dziecięca wrażliwość, „prostota”, naiwna pobożność z lekką nutą kpiny. Oto przed nami Podkarpacie z jego świątkami, kapliczkami w słońcu, dobroduszni biskupi trochę z poezji J. Harasymowicza. Infuły biskupie przybierają fantastyczne formy - od zbójnickiej czapy przez „rzeszowski” hełm wieży aż po kształt, który przypomina abażur lampki nocnej (a może motyw z wyobraźni surrealisty G. de Chirico). Jest biskup mrużący oko, biskup uśmiechnięty.
Oddzielny wątek wystawy stanowią morskie miniatury - małe okręty-ikonki  wyraźnie nawiązujące do sztuki Jerzego Nowosielskiego.      

                                                                                                         Paweł Nowicki
Tekst opublikowany za zgodą Muzeum "Dwory Karwacjanów i Gładyszów" w Gorlicach. Wcześniej ukazał się na stronie: 




[1] Stanisław Tabisz - artysta malarz i rysownik urodził się w Domaradzu w roku  1956. Studia ukończył na Wydziale Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie w pracowniach doc. Zbigniewa Kowalewskiego, prof. Tadeusza  Brzozowskiego. Dyplom uzyskał w 1982 roku w pracowni prof. Juliusza Joniaka. Zajmuje się malarstwem, rysunkiem, projektowaniem graficznym, scenografią, pisze artykuły oraz eseje na temat sztuki w prasie codziennej oraz czasopismach specjalistycznych. Publikował m. in. w: „Czasie Krakowskim”, „Architekturze & Biznes”, „Dekadzie Literackiej”, „Dzienniku Polskim” „Głosie Plastyków”, „Pokazie”, „Arteonie”, „Frazie”, „Wiadomościach ASP”, miesięczniku społeczno – kulturalnym „Kraków”. Autor ponad 50 wystaw indywidualnych malarstwa i rysunku w Polsce i za granicą.
Jego prace znajdują się w kolekcjach muzealnych w Polsce oraz w kolekcjach prywatnych, m.in.: w Niemczech, Szwajcarii, Szwecji, USA, Austrii, Francji, Hiszpanii. W latach 1983 – 1988 występował w kabarecie „Piwnica pod Baranami”. Autor scenografii do koncertów Zbigniewa Preisnera pt. Moje kolędy na koniec wieku w Starym Teatrze w Krakowie (1999) oraz w Teatrze Narodowym w Warszawie (2000). Od 2002 roku pełni funkcję prezesa Związku Polskich Artystów Plastyków Okręgu Krakowskiego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz