Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marlena Makiel-Hędrzak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marlena Makiel-Hędrzak. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 marca 2017

"Didaskalia"- moja nowa książka








Z końcem 2016 roku dzięki hojności Muzeum "Dwory Karwacjanów i Gładyszów" w Gorlicach ukazała się moja nowa książka, pt. Didaskalia. Jest to zbiór szkiców o sztuce, literaturze i filozofii, w większości prezentowanych w poprzednich wpisach na niniejszym blogu. Wiele z nich było także publikowane na łamach rzeszowskiego kwartalnika "Fraza". Pragnę przy tej okazji złożyć gorące podziękowania za wszystkie rady i wskazówki dr hab. prof. UR. Magdalenie Rabizo-Birek redagującej wspomniane czasopismo, jak również Zdzisławowi Tohlowi – dyrektorowi gorlickiego Muzeum. Słowo wstępne do mojej książki napisał Zdzisław Tohl, zaś Posłowie dr hab.Witold M. Nowak prof. UR. 



Słowo wstępne  

Kontynuując (kronikarski choćby) obowiązek zapisu wydarzeń artystycznych, których organizatorem była także nasza instytucja, oddajemy w Państwa ręce kolejny tomik szkiców literackich autorstwa Pawła Nowickiego pt. “Didaskalia”. Tytuł zbioru przypisuje pewną, szczególną role zamieszczonym tu tekstom; bowiem w czasach praktycznie nie funkcjonującej krytyki artystycznej felietony Pawła Nowickiego to jedyny zapisany komentarz do wydarzeń jakim były opisane tu wystawy lub spotkania autorskie. Jak je rozumieć? Czego dotyczyły? Wreszcie kiedy i gdzie się odbyły – na te pytania otrzymacie Państwo odpowiedź na łamach tej publikacji. Autor prace swoją (aczkolwiek nieco dorywczą) wykonuje rzetelnie i z należytą uwagą, co powoduje, że pamięć i czas łaskawiej obchodzą się z artystycznym przekazem zdarzeń i organizacyjnym wysiłkiem naszych instytucji. Jestem przekonany, że “Didaskalia” oprócz wielu wymienionych zalet zainteresują Państwa oryginalnym zmysłem obserwacji i analizy dzieła sztuki w oparciu o bogatą tradycję nauk filozoficzno-estetycznych.

Zdzisław Tohl









O pisarstwie Pawła Nowickiego


Pisarstwo Pawła Nowickiego narasta od wielu lat, to już kilka dekad. Autor jest człowiekiem szerokich lektur i zainteresowań. Przejawia wielką miłość do sztuki rozumianej szeroko – jako wyraz człowieczeństwa i gwarant jego godności. Zajmują go wszelkie ekspresje ludzkie: malarstwo, grafika, rzeźba, fotografia, liryka i proza. Interesują go wystawy dzieł sztuki i przedmiotów obdarzonych znaczeniem i będących nośnikami uczuć, np. kart pocztowych.
Zauważalna i godna uwagi jest filozoficzna głębia tekstów Nowickiego. Nie są to nigdy teksty powierzchowne, lecz zawsze przenika je pewien rodzaj przejęcia, które nazwałbym egzystencjalnym. Autor poszukuje w obrazach, rzeźbach, wierszach i innych tekstach kultury odpowiedzi na istotne ludzkie pytania: czym jest sztuka?, jaką rolę pełni w ludzkim życiu?, co może nam powiedzieć i jaki wskazać kierunek w życiu?, na co sztuka potrafi nas otworzyć? Są to także głębokie metafizyczne pytania, jak to główne – jaki jest sens życia, w którym tkwimy?
Na pomoc interpretacjom przychodzą filozofowie, których studiuje Paweł Nowicki: Platon, Spinoza, Heidegger, Taylor. W odwołaniu do dzieł tych mistrzów Nowicki wyjaśnia odbiorcom, a niekiedy i samym artystom złożone konteksty ich twórczości. W niektórych bowiem sprawach to artyści wiedzą więcej aniżeli interpretator ich dzieł, w innych – więcej wie on.
W każdym spośród zamieszczonych w książce tekstów pojawiają się pojęcia i koncepcje filozoficzne. Jest to zabieg zamierzony przez Autora i służący pogłębieniu, wzbogaceniu interpretacji. Bogactwo języka odpowiada tu bogactwu obrazu. Autor potrafi przekładać obraz na słowo, a także odwrotnie – dać obraz idei dyskursywnej.
Styl Nowickiego wyrabiał się przez lata. Jest elegancki, dygresyjny w dobrym sensie, smaczny dla tych, którzy lubią erudycyjne odnośniki do licznych dziedzin kultury. Jest także bardzo plastyczny i momentami konkuruje swoją wizyjnością z komentowanymi obrazami.
Pisarstwo Pawła Nowickiego jest ważnym głosem w obronie sztuki, w obronie jej egzystencjalnej doniosłości. Komuś, kto sądziłby, iż sztuka obroni się sama należałoby odpowiedzieć, że w każdym czasie wiele sił pragnie się sztuki pozbyć, bo przynosi ona wraz z pogłębieniem życia także niewygodny niepokój. Sztuka potrzebuje adwersarzy, apologetów i interpretatorów - i chwała Pawłowi Nowickiemu, że chciał być taką właśnie postacią.

Witold M. Nowak





                                                                                                                               Paweł Nowicki

wtorek, 18 października 2016

Wystawa poplenerowa „SzymbART 2015”

Dnia 23 września 2016 r. w  gorlickiej Galerii Sztuki „Dwór Karwacjanów” w sala główna im. ks. Br. Świeykowskiego, odbyło się otwarcie Poplenerowej Wystawy Prac Pedagogów Wyższych Uczelni „SzymbART 2015” będącej zwieńczeniem zeszłorocznego I Sympozjum Artystycznego, któremu towarzyszyła dyskusja panelowa pt. Czy sztuki można nauczyć?

Fot. P. Nowicki


 Spotkanie to odbyło się w lipcu 2015 roku, w Ośrodku Konferencyjno-Wystawienniczym „Kasztel w Szymbarku” Zostało zorganizowane  przez Wydział Sztuki Uniwersytetu Rzeszowskiego, Instytut Filozofii Uniwersytetu Rzeszowskiego oraz Muzeum Dwory Karwacjanów i Gładyszów. Brali w nim udział artyści, historycy oraz teoretycy sztuki, jak również pedagodzy średnich i wyższych uczelni artystycznych: prof. Krzysztof Tomalski - Wydział Grafiki ASP Kraków, dr hab. Józef Jerzy Kierski – Wydział Sztuki, prof. UR Rzeszów, dr hab. Łukasz Konieczko - prof. ASP Kraków, dr Szymon Wojtanowski - ASP Kraków, dr Marcin Hajewski - ASP Katowice, dr Beata Lewińska - dyrektor Liceum Plastycznego w Warszawie, mgr Wojciech Sokólski - dyrektor Liceum Plastycznego w Supraślu, dr Joanna Adamowska – nauczyciel w Liceum Plastycznym we Wrocławiu, dr hab. Marlena Makiel - prof. nadzwyczajny, Wydział Sztuki UR, dr hab. Antoni Nikiel – prof. nadzwyczajny, Wydział Sztuki UR, dr hab. Marek A. Olszyński - prof. nadzwyczajny, Wydział Sztuki UR, dr hab. Marek Pokrywka - prof. nadzwyczajny, Wydział Sztuki UR dr hab. Jan Franciszek Ferenc - profesor na Wydziale Artystycznym UMCS Lublin, dr. Magdalena Uchman - Wydział Sztuki UR, dr hab. Artur Mordka - prof. nadzwyczajny, Instytut Filozofii UR, dr Włodzimierz Zięba - Instytut Filozofii UR, mgr Agnieszka Koryl - Instytut Filozofii UR, mgr Kamila Bednarska - Wydział Sztuki UR, mgr Piotr Woroniec - Wydziału Sztuki UR, mgr filozofii Paweł Nowicki, dr Agnieszka Iskra – Paczkowska, Instytut Filozofii UR Rzeszów. 
Fot. P. Nowicki


Na wystawie zaprezentowali swoje prace:
Krzysztof Tomalski - ASP Kraków, Józef Jerzy Kierski – Wydział Sztuki UR, Łukasz Konieczko - ASP Kraków, Szymon Wojtanowski - ASP Kraków, Marlena Makiel-Hędrzak - Wydział Sztuki UR, Antoni Nikiel – Wydział Sztuki UR, Marek A. Olszyński - Wydział Sztuki UR,Marek Pokrywka - Wydział Sztuki UR, Jan Franciszek Ferenc - Wydział Artystyczny UMCS Lublin, Magdalena Uchman - Wydział Sztuki UR, Kamila Bednarska - Wydział Sztuki UR , mgr Piotr Woroniec - Wydział Sztuki UR
Fot. P. Nowicki



Obszerna fotorelacja ze spotkania  znajduje się TUTAJ









Fot P. Nowicki











poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Metafizyczne przestrzenie Marleny Makiel-Hędrzak


        Dnia 15 kwietnia w Galerii Sztuki Miejskiego Ośrodka Kultury w Dębicy odbył się wernisaż wystawy rysunku i malarstwa Prof. UR Marleny Makiel-Hędrzak[1], artystki związanej na stałe z Wydziałem Sztuki Uniwersytetu Rzeszowskiego. Ekspozycja obejmowała rysunki prace wykonane akrylem, oraz techniką mieszaną.    

Marlena Makiel-Hędrzak, Ubi sunt, akryl, (fot. P. Nowicki) 


Martin Buber pisał o epokach, w których człowiek czuje się pozbawiony zadomowienia w świecie, o niepokojących  wyobrażeniach przestrzeni, w których zdaje się zagubiony, pozbawiony swego metafizycznego zakotwiczenia. Scenerią ludzkich narodzin i śmierci nie jest wtedy  kosmos – ład, lecz chaos, przejawiający się  jako gra nieobliczalnych i niezrozumiałych potęg. Buber pisał o gnostyckim doświadczeniu duszy, rzuconej czasoprzestrzenną otchłań, tęskniącej za nieznanym, zarazem zapytującej o swe własne imię. Ten prastary wątek znalazł nowe ujście w niepokojach XX wiecznego egzystencjalizmu, gdzie ludzkiemu poszukiwaniu  tożsamości, służy za tło nicość, lub najwyżej bezduszny naukowy opis kosmicznego uniwersum. Ta nieskończoność przestrzeni fizycznej niepokoiła już Blaise Pascala. Dla niego człowiek, to tląca się ludzka iskierka nadziei miłości i wiary – myśl niespokojna pośród otchłani,  w której  czuje się bezbronna i krucha. Człowiek, jak trzcina myśląca – kropla wody trochę mgły, wystarczy, żeby go zabić.
Dziś ogrom Wszechświata został pozornie uładzony przez matematyczny aparat fizyki i astronomii.  Kosmos zdaje się  bezkresny, ale policzalny – i w tym sensie „zrozumiały”, iż możemy wspiąć się doń po samodzielnie skonstruowanej drabinie równań. Ale odpowiedzi na pytanie o sens cierpienia, życia i umierania narodzin, przemijania, nie znajdziemy w fizyce. Istnieje równie niebezpieczna nieskończoność wewnątrz nas. Choć jesteśmy ograniczeni w czasie (Zein zum Tode) groźna jest nieobliczalność naszej natury, nieprzewidywalność, do czego człowiek potrafi być zdolny. Niegdyś, zwierzęcą dzikość przyrody, przeciwstawiano racjonalności i stałości człowieka. Dziś potrafimy precyzyjnie ustalać bieg zjawisk kosmicznych, ale samych siebie nie jesteśmy pewni. Własnej tożsamości nie odnajdujemy więc ani w świecie, ani we własnym wnętrzu. Czasem trafna się zdaje intuicja starożytnych Greków, w myśl której bogowie albo Los igrają człowiekiem niczym marionetką, że jest przestawiany niczym, pionek na szachownicy.

Obrazy Marleny Makiel-Hędrzak tworzą zamknięty świat, zawierający swoją wewnętrzną autonomiczną  ontologię. Alejo Carpentier w jednej ze swych powieści wyraził myśl, że miarą wielkości artysty jest zdolność kreacji takich właśnie dzieł naznaczonych tajemniczym, alternatywnym porządkiem bytu. Tym, co narzuca się wraz  z pierwszym wrażeniem jest poczucie  iluzoryczności, tymczasowość ludzkiego istnienia  na tle bezkresnej dali. Człowiek w swoim życiu zdaje się przygarniać obcą mu przestrzeń, nadawać jej chwilowe kształty – naczynia z gliny, w których przez moment próbuje zaczerpnąć wody, mleka, domowego bezpieczeństwa (Alegoria ciszy I). W pracy Ubi sunt widzimy postać dziewczynki na skraju schodów, na krawędzi niepewności, nim runie (zniknie) cały znany jej dotąd świat. (wiemy, że źródłem inspiracji był widok dziecka przed domem pogrzebowym). Jest w tych obrazach mistyczne doświadczenie nieznanego, które zdaje się przenikać przez iluzoryczną powłokę rzeczywistości, jak przez zwiewną, przezroczystą zasłonę. Czy w malarstwie Marleny Makiel-Hędrzak mamy do czynienia z nawiązaniem do tradycji  ikony, w której obraz  nie przedstawia, lecz „czyni” tu i teraz epifanię Transcendencji? Ludzkie postacie zjawiające się w pracach artystki zdają się lewitować. Jeśli pamiętamy uwagi Cézanne’a o solidnej podstawie, jaką powinien mieć każdy namalowany przedmiot, ten stan zawieszenia zdaje się nieprzypadkowy. Jesteśmy cieniami, zjawiamy się na chwilę między narodzinami a momentem śmierci. Na obu krańcach towarzyszy nam czyjeś cierpienie. (W kilku pracach pojawia się forma, która sugeruje splątane bandaże) Wiem, że w przypadku sztuki współczesnej niebezpieczne jest zbyt łatwe poszukiwanie denotacji, bowiem to, co obraz sugeruje poprzez przez pozornie czytelne wizerunki, zakotwiczone jest gdzie indziej, aniżeli w mimetycznym odwzorowaniu przedmiotów danych w potocznym doświadczeniu. Są jednak sugestie, dość wymowne znaki, które pozostają czytelne niezależnie od całości artystycznego zamysłu – od tego co dzieje się wśród kresek o plam. Niebieski całun porzucony w ludzkiej trumnie – znak, że zmartwychwstaniemy ciałem. Wielki klucz w obrazie Pole, klucz od starego domu niesie wielką symbolikę. Widzimy Klucz w wielkim zbliżeniu, nieproporcjonalnie duży, wypełniający centralną część kadru. Mucha na szybie (obok klucza) uwięziona tak, jak człowiek chory, któremu nie jest dane iść w pejzaż przedwiośnia gdy ciepło niepokoi, lecz wieje zdradliwy wiatr. 

Marlena Makiel-Hędrzak, Dal, akryl, (fot. P. Nowicki)

Przestrzeń w pracach Marleny Makiel-Hędrzak nie jest  przestrzenią tradycyjnego pejzażu, odległość nie jest miarą geograficzną czy nawet kosmiczną. To jest metafizyczna dal, której doświadczamy poprzez własne wnętrze. Zjawiskowość, ulotność zbudowana jest z aluzyjnych zaledwie zmarszczeń powierzchni. Błękity rozpływają się w biel, w której drga powietrze ludzkiego oddechu. To nie jest kosmiczna physis, lecz ludzki mikrokosmos. Przypomina się Leibniza niezgłębialność monady, zarazem jej wewnętrzny dynamizm. Każdy nosi nad sobą swoje własne niebo, wezwanie oddali, by biec za horyzont, który ucieka ciągle w nieskończoność. Na jednym z obrazów widzimy postać mężczyzny biegnącego w świetlistą dal, ku Wielkiemu Niebu, na tle którego zarysowuje się forma kościelnego okna. Jednak ten optycznie paradoksalny „cień na niebie” jest odbiciem  kształtu okna dziwnej budowli, stojącej „na ziemi”. Ten sakralny motyw zdaje się sugerować tęsknotę za Bogiem. Czy tęsknota ta jest daremna? Przypomina się Achilles, który nigdy nie dogoni żółwia, Kafkowski Geometra K., który nigdy nie dotrze na zamek, nieskończona podzielność, matematyczna otchłań otwierająca się między jedynka a dwójką – jak pamiętamy, obsesja przenikająca utwory Borgesa. Partia nieba w obrazie Dal skonstruowana z plam błękitu rzuconych z pozoru chaotycznie, niesie w sobie nowoczesność abstrakcyjnej kompozycji.  Obok widzimy jasny budynek z „rozsypanym” na ścianie ornamentem cienia. Forma tego cienia koresponduje ze znanym z pozostałych prac cyklu, splotem bandaży (Por. Ubi sunt), tajemniczą wstęgą, rozplątanym całunem zmartwychwstałego Chrystusa. Jest jakaś bolesna ostrość w zarysach tej wstęgi – obca materii tkaniny mającej przynieść ukojenie. W  dolnej partii obrazu widzimy ciemne, „śliskie” podłoże, którego zwarta masa kontrastuje „powietrznym” horyzontem, w którym rozpływa się biegnąca postać –  ulatująca wzwyż.  Metafizyczny niepokój tego obrazu, motyw ulicy, gra tajemniczego światła  może przywodzić na myśl  słynny temat surrealisty Giorgio de Chirico.
Z tym jasnym motywem (Dal) zbudowanym z plam błękitu i bieli  kontrastuje  wykonany ołówkiem akrylem i pastelem obraz świata podziemnego (etc.II). W górze widać zarysy odległego miasta z gwałtownie spiętrzoną pionową partią czerni, przez miękko rozlane motywy (roślinne?) aż do drobno usiatkowanej ołówkową linią „piaszczystej” głębi ziemi. Tam też widzimy ciemną sylwetkę –  martwe ludzkie ciało ludzkie rzucone głową w dół, jak strzęp rozpływającej się materii. Ktoś, dla kogo nie ma już ratunku. Jednak na samym dole, w jasnym prostokącie ukazuje się  kobieca postać siedząca w pozycji medytacyjnej, z twarzą odwróconą od widza. W ty podziemnym „wnętrzu” jest motyw labiryntu o geometrycznych kształtach (symbol zagubienia, sytuacji bez wyjścia), który pozostaje w opozycji do miękkich zawiłości linii – bezpostaciowych partii przygniatającej wszystko ziemi. Wizerunek kobiety jest wyraźny –  przejrzysty kontrast względem rozproszonych szarości tła, podkreśla jej życie. Postać ta przywodzi na myśl motyw larwy – owada, który czeka wiosny – momentu przebudzenia, by wzlecieć ku niebu. Przypomina się również motyw jaskini Platońskiej, stan  uwięzienia, bezdomność w świecie, ludzka tęsknota za nieznanym i miłości do Wiecznego Światła, do którego prowadzi długa i bolesna droga.


Paweł Nowicki




[1] Marlena Makiel-Hędrzak urodziła się  w 1968 roku w Krośnie. Po ukończeniu Liceum Plastycznego w Miejscu Piastowym, ukończyła Studia w Instytucie Wychowania Artystycznego UMCS w Lublinie. Dyplom uzyskała w pracowni rysunku prof. Stanisława Góreckiego w 1995 roku. Na rzeszowskiej uczelni pracuje od 1996 roku, obecnie w Zakładzie Rysunku na Wydziale Sztuki Uniwersytetu Rzeszowskiego, na stanowisku profesora nadzwyczajnego. Swą  działalność artystyczną prowadzi w zakresie rysunku, malarstwa i grafiki. Swoje prace prezentowała na kilkunastu wystawach indywidualnych, brała udział w kilkudziesięciu wystawach zbiorowych, ogólnopolskich i międzynarodowych w kraju i za granicą. Uczestniczyła również w wielu plenerach i sympozjach ogólnopolskich i międzynarodowych. Publikowała teksty o sztuce oraz tomy poezji. Marlena Makiel Hędrzak jest laureatką kilku nagród i wyróżnień za swą twórczość artystyczną. Wybrane wystawy indywidualne:  Peryferie Czasu, Biblioteka Muzyczna Rzeszów (1999); W atelier czasu, Miejska Galeria Sztuki w Częstochowie; Alegorie światła, Muzeum Historyczne w Sanoku (2001); Wokół człowieka, Muzeum Historyczne Pałac w Dukli (2002); Patrzenie, Dwór Karwacjanów, Gorlice (2003); Figury czasu, atrybuty pamięci, Galeria Bałucka, Łódź (2004); Rysunek, Galeria Zamkowa w Przemyślu (2005); Poza błękitem, Miejska Galeria Sztuki, Zakopane; Śródmiejski Ośrodek Kultury, Kraków (2007); Dotyk światła, Miejski Dom Kultury, Jasło (2008); Rysunek, BWA Sandomierz (2009); Rysunek, Galeria ZPAP w Opolu (2010); Zwierciadło człowieka, Regionalne Centrum Kultur Pogranicza w Krośnie (2011).Wybrane wystawy zbiorowe: III Triennale Plastyki Sacrum, MGS Częstochowa; Exposition Internationale Petit Format de Papier, Belgia (1998); Podkarpackie wizerunki Jana Pawła II, Muzeum Historyczne w Dukli (1999); I Ogólnopolskie Biennale Sztuk Tarnowskie klimaty, BWA Tarnów (2001); Na papierze, Tarnowskie Centrum Kultury; I Międzynarodowe Biennale Pasteli, MBWA, Nowy Sącz; Pencil Forum, Galeria Drienovec, Słowacja; IT ART, Pisa, Włochy;  II Międzynarodowe Biennale Miniatury, Częstochowa; III Międzynarodowe Biennale Rysunku, Pilsen, Czechy (2002);  II Międzynarodowe Tiennale Rysunku, Wrocław (2003); 1st International Collage Exhibition, Wilno, Litwa; Aspekty, Centrum Sztuki Współczesnej „Solvay”, Kraków; Międzynarodowe Biennale Grafiki, Nowosybirsk, Rosja (2004); Muzyka w malarstwie, Teatr Mały, Tychy; V Triennale Polskiego Rysunku Współczesnego, Lubaczów (2005); Obrazy muzyką malowane, Pałac Sztuki, Kraków; 9th International Biennial of Miniature Art., Serbia (2008); Drienovec 337. Creative sympodium 2002-2008, Centrum Sztuki Współczesnej „Solvay”, Kraków. http://www.ur.edu.pl/wydzialy/sztuki/zaklady-i-pracownie/zaklad-rysunku/pracownicy/dr-hab-marlena-makiel-hedrzak-prof-ur

czwartek, 23 kwietnia 2015

Artysta w zwierciadle samotności




Prace zgromadzone na wystawie[1] w „Galerii na Pięterku” w Instytucie Filologii Polskiej Uniwersytetu Rzeszowskiego  powstały z inspiracji tematem lustra pochodzącym z rozdziału Samotność ze zbioru opowiadań Sanatorium pod Klepsydrą Bruno Schulza. Zwierciadło od zawsze budziło niepokój. Niczym baśniowa Alicja pragniemy przedostać się do fantastycznego świata leżącego o po jego drugiej stronie, jednak w zwierciadle  szukamy też prawdy o nas samych –  tego, co moglibyśmy wiedzieć o sobie, równocześnie nie będąc sobą –  przyjąć perspektywę z nikąd, zarazem nią rozporządzać jak własnym spojrzeniem. Obie tęsknoty zdają się nieziszczalne a nasze próby kończą fiaskiem. Choć w zwierciadlanej funkcji odbicia tradycyjnie podkreślano mimetyczny aspekt odwzorowania rzeczy takimi, jakimi one są, jest w niej również obecny niepokojący (lucyferyczny) moment tworzenia iluzji, podszywania się pod prawdę przedmiotów, wodzenia na pokuszenie, by manipulować rzeczywistością za pomocą fikcji. Barokowe podejrzenie, że być może życie jest snem, wydaje się bliskie spekulacji na temat zwierciadlanego odbicia. Dlatego lustro było metaforą inspirującą artystów i filozofów.

Nie sposób dokonać szczegółowego omówienia prac wszystkich autorów wystawy, dlatego ograniczę się do krótkiej charakterystyki kilku obrazów, nie umniejszając tym samym wartości pozostałych.
Katarzyna Foszcz wykorzystując subtelną grą cieni rozchwianych i rozchwianych linii pokazuje nam wiodącą w nieskończoność samopowtarzalność odbicia dwu zwierciadeł ustawionych naprzeciwko siebie. Czy chodzi o  wewnętrzną głębię ludzkiego „ja” –   tego, który spoglądając w lustro, szukając prawdy o sobie,  odnajduje tylko kolejne warstwy iluzji i masek?

W pracy Agnieszki Pawlikowskiej można oczytać motyw niosący „postmodernistyczną”  metaforę kondycji współczesnego człowieka przeglądającego się w bezmiarze swych własnych wytworów, rozczarowanego w ocenie znaczeń. Obraz sugeruje mapę świata, na której z napisów i liter uformowane są fantastyczne kształty kontynentów. Widzimy formy przypominające stare manuskrypty, które układają się w zarysy lądów. Zapłakana dziewczynka z twarzą ukrytą w dłoniach siedzi zagubiona w rogu obrazu – w świecie zbudowanym z tekstów, w którym wszystko okazuje się przewrotne,  na opak, jakby zapisane pismem lustrzanym. Sylwetka dziewczynki swą niemal fotograficzną precyzją wyraźnie odcina się od partii „oceanu” konstruowanego zagęszczoną linią, z nimi zaś kontrastuje grafizm pisanych fragmentów.   
Agnieszka Pawlikowska, Czasem widzę sie w lustrze

Oana Maria Popescu, Bez tytułu




















Oana Maria Popescu przedstawia rozbite zwierciadło, z którego, jeśli uważnie zdołamy się przyjrzeć, wylatują tajemnicze nocne motyle. Zastanawia zderzenie miękkości materii – tego, co nie jest szkłem, lecz wycieniowane doproszonymi plamami szarości, wygląda raczej jak sfałdowane płótno, rozdarty plusz –  jednocześnie posiada ostre kontury popękanego lustra. Ten dysonans wykluczających się jakości przedmiotu podkreśla surrealistyczną paradoksalność plastycznej wizji.  


     
Czy źródeł nadrealizmu opowiadań Schulza, nie należy szukać w Spinozjańskiej  koncepcji Natury – jej nieskończonej Boskiej niezgłebialności, która potem tak wpłynęła na romantyków i  stała się inspiracją dla późniejszych pytań o naturę ludzką?[2] Kim jest człowiek – twórca samego siebie, podążający w głąb siebie i  dowiadujący się prawdy o sobie poprzez swe własne ekspresje – człowiek stojący przed zwierciadłem, które zawsze ukaże mu tylko powierzchnię, nigdy nie ujawniając pełnej prawdy  świata – w najlepszym razie da mu  tylko lustrzane odbicie  – niemal identyczne, jednakże na opak, jak prawa i lewa ręka?

Paweł Nowicki



http://ifp.univ.rzeszow.pl/galeria_napieterku.php


[1]  Wernisaż wystawy prac studentów i absolwentów Wydziału Sztuki Uniwersytetu Rzeszowskiego z Pracowni Rysunku Prof. zw. Stanisława Góreckiego i Prof. UR Marleny Makiel-Hędrzak odbył się 23 kwietnia 2015. Prace swe zaprezentowali: Agnieszka Blat, Elżbieta Brynecka, Bernadeta Cypryś, Oskar Dziedzic, Justyna Foszcz, Katarzyna Foszcz, Małgorzata Górska, Rafał Jedynak, Klaudia Kamińska, Barbara Komaniecka, Natalia Krzywda, Agnieszka Mazur, Karolina Moskwiak, Magdalena Niżnik-Misiak, Małgorzata Ożóg, Agnieszka Pawlikowska, Paweł Pawlikowski, Oana Maria Popescu, Anna Pytlarz, Agata Starczak, Wiktor Steciński, Tomasz Szwajka  

[2] Jak gdyby lustrzanym odbiciem koncepcji Spinozy wydaje się ożywiana wewnętrznym apetitus saomoróżnicująca się w głąb samej siebie Leibnizjańska monada,  nazwana przez Ch. Taylora „protopodmiotowością”.