Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bruno Schulz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bruno Schulz. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 maja 2017

Stanisława Ożoga karp po żydowsku



W gorlickim Dworze Karwacjanów można zwiedzać wystawę prac Stanisława Ożoga[1], grafika i rysownika autora ilustracji książek, rysunków satyrycznych a także motywów zdobiących kolekcje porcelany ze słynnej wytwórni w Ćmielowie. Ekspozycja zatytułowana „Karp faszerowany” usytuowana w sali im. Ks. B. Świeykowskiego obejmuje partię twórczości artysty powstałą z literackich inspiracji twórczością  Bruno Schulza i Szaloma Ascha.                                
Skan z Katalogu wystawy

Autor, odwołując się do motywów tradycji żydowskiej, oddaje również klimat epoki dwudziestolecia międzywojennego, kiedy to współistnienie i wzajemne przeplatanie się judaistycznych wątków z polskim nurtem kultury, było oczywiste i naturalne. Świadczyć mogą o tym między innymi świadome trawestacje plastycznych wizji Witkacego, których charakterystyczny styl „zwierzęco-roślinnych” form o ostrych konturach (Druga jesień, Nawiedzenie) łączy się z rekwizytami proweniencji orientalnej. Z drugiej strony w pracach Ożoga obecne są odniesienia do Leona Chwistka i Amédée Ozenfanta – artystów, których twórczość wpisała się w klimat tamtejszej epoki, niosąc racjonalną przejrzystość i dyscyplinę konstrukcji. Widzimy oszczędne i  smukłe linie, klarowną nowoczesność z gdzieniegdzie tylko zaznaczającą się nostalgią za secesją odchodzącą powoli w niepamięć. Piękne zwierzęta, to taki ukłon w stronę sztuki końca wieku – za sprawą roślinnych kształtów kompozycji przypominającej raczej ornament niż obraz. Autor ilustracji, form dekoracyjnych może sobie pozwolić na większą swobodę w nawiązaniach do twórczości innych artystów – ma prawo przytaczać znane motywy jako cytacje, i skróty myślowe, zrazem emblematy ukierunkowujące wyobraźnie odbiorcy. Wymaga się od niego skrótowości i dyscypliny. W tej syntetycznej elegancji stylu S. Ożóg jest prawdziwym mistrzem.
Twórczość Bruno Schulza jest pełna metafizycznych odniesień podobnie jak poezja Bolesława Leśmiana, zdaje się zakładać niezgłębialność świata, w którym pisarz, poeta odkrywa sekretne ścieżki, odnajduje „boczne tory rzeczywistości”, gdzie może zatonąć jak w zielni łąki – w bezmiarze właściwości najprostszej rzeczy, którą by opisać w sposób wyczerpujący, nie starczyłoby ludzkiego życia. Jednak ten moment, tak pociągający w twórczości Schulza, zdaje się w rysunkach Ożoga jakby stonowany. Na pierwszy plan wysuwa się racjonalna, przejrzysta nowoczesność, zarazem to, co żydowskie nie przeciwstawia się  jako obce i hermetyczne, lecz jako równoprawna cześć wspólnej kultury Polski okresu międzywojennego. Oglądając kolejne prace zgromadzone na wystawie widzimy sylwetkę anioła lecącego w świetle księżyca nad dachami chat – rozpoznawalny motyw malarskiej wizji żydowskich miasteczek z obrazów Marca Chagalla. Jest dyskretny erotyzm – jak w grafice (Wiosna) oraz tematy nadrealistyczne, gdzie efekt niesamowitości osiągnięty jest przez ukazanie jak niepojęte zjawisko wkracza znienacka w obręb codzienności – w  spokój zwyczajnego domostwa. Jest ono przedstawione jest jak gdyby coś zwyczajnego,  na jednym palnie rekwizytorium domowych sprzętów i codziennych sprawunków (Mój ojciec wstępuje do strażaków). Najdalszym układem odniesienia dla tej kompozycji mogłaby być Przemiana Fraza Kafki. W końcu, dobroduszny żart  z wigilijnym karpiem po żydowsku – wizerunek ryby z pejsami.
***
Ten świat zniszczyła wojna. Wielowiekową tradycję polsko-żydowskich więzów zmiażdżyły dwa totalitarne mocarstwa. Żydów wymordowali hitlerowcy, zaś narzucony ze Wschodu komunizm zahamował rozwój polskiej kultury.
W Gorlicach na Placu Dworzysko stoi pomnik, który odsłonięto w rocznicę z likwidacji gorlickiego getta. Pozornie surowy głaz z zadrapaniami dłuta  (jak kamień, który mógłby być zraniony),  jest jak postać zmieniona w kamień, kiedy brak słów, by nazwać to czego nazwać się nie da. Przypomina się wiersz Zbigniewa Herberta, Pan Cogito szuka rady[2]:
(...)
- szukam ciebie rabi
(...)
- za którym firmamentem
ukryłeś mądre ucho
(...)
może by mi poradził
rabi Nachman
ale jak mam go znaleźć
wśród tylu popiołów


Wystawę zwiedzać można do 17 maja 2017
Paweł Nowicki




[1] Jak czytamy w katalogu wystawy: „Stanisław Ożóg uroszony 1952 r. w Nienadówce k/Rzeszowa. W 1972 r. ukończył Liceum Sztuk Plastycznych w Jarosławiu. Jako stypendysta Ministra Kultury i Sztuki studiował w latach 1972-1978 w Hochschule fur Graphik und Buchkunst w Lipsku na wydziale Grafiki Książki. W latach 1978-1990 pracował jako kierownik artystyczny Krajowej Agencji Wydawniczej w Rzeszowie. Zajmuje się projektowaniem graficznym wydawnictw. Ilustrował bajki dla dzieci min. „O Krasnoludkach i sierotce Marysi”, poezję Leśmiana, Norwida, Asnyka, Tetmajera, Pawlikowskiej- Jasnorzewskiej oraz poetów współczesnych. Od 1987 r. bierze udział w międzynarodowych plenerach Ilustratorów, na których wykonał min. ilustracje do „Pana Tadeusza” A. Mickiewicza, do Biblii, oraz twórczości Kochanowskiego, Słowackiego, Sienkiewicza, Fredry, Reymonta, Kraszewskiego, Miłosza. Zajmuje się również rysunkiem satyrycznym (publikował w „Gazecie Wyborczej”, „Kronice Zamojskiej”).
Jego erotyki zdobią ekskluzywne kolekcje porcelany AS Ćmielów oraz są stałym elementem wystroju Muzeum Porcelany jako witraże. Swoje rysunki inspirowane proza Brunona Schulza wystawiał wielokrotnie podczas Międzynarodowego Festiwalu Brunona Schulza w Drohobyczu oraz w Lwowskiej Galerii Obrazów, w Truskawcu, jak również w Instytucie Polskim w Sofii i w Budapeszcie
                Od lat wystawia swoje prace w ramach festiwalu filmowego w Kazimierzu Dolnym. Jest członkiem Kazimierskiej Konfraterni Sztuki. W latach 1990-2006 był członkiem grupy twórczej „Narol”. Urządził ponad 70 wystaw indywidualnych i pokazywał prace w kilkuset wystawach zbiorowych. Jest laureatem wielu nagród i wyróżnień.
[2] Zbigniew Herbert, Pan Cogito, Wydawnictwom Dolnośląskie, Wrocław 1994, s. 77-78.

czwartek, 23 kwietnia 2015

Artysta w zwierciadle samotności




Prace zgromadzone na wystawie[1] w „Galerii na Pięterku” w Instytucie Filologii Polskiej Uniwersytetu Rzeszowskiego  powstały z inspiracji tematem lustra pochodzącym z rozdziału Samotność ze zbioru opowiadań Sanatorium pod Klepsydrą Bruno Schulza. Zwierciadło od zawsze budziło niepokój. Niczym baśniowa Alicja pragniemy przedostać się do fantastycznego świata leżącego o po jego drugiej stronie, jednak w zwierciadle  szukamy też prawdy o nas samych –  tego, co moglibyśmy wiedzieć o sobie, równocześnie nie będąc sobą –  przyjąć perspektywę z nikąd, zarazem nią rozporządzać jak własnym spojrzeniem. Obie tęsknoty zdają się nieziszczalne a nasze próby kończą fiaskiem. Choć w zwierciadlanej funkcji odbicia tradycyjnie podkreślano mimetyczny aspekt odwzorowania rzeczy takimi, jakimi one są, jest w niej również obecny niepokojący (lucyferyczny) moment tworzenia iluzji, podszywania się pod prawdę przedmiotów, wodzenia na pokuszenie, by manipulować rzeczywistością za pomocą fikcji. Barokowe podejrzenie, że być może życie jest snem, wydaje się bliskie spekulacji na temat zwierciadlanego odbicia. Dlatego lustro było metaforą inspirującą artystów i filozofów.

Nie sposób dokonać szczegółowego omówienia prac wszystkich autorów wystawy, dlatego ograniczę się do krótkiej charakterystyki kilku obrazów, nie umniejszając tym samym wartości pozostałych.
Katarzyna Foszcz wykorzystując subtelną grą cieni rozchwianych i rozchwianych linii pokazuje nam wiodącą w nieskończoność samopowtarzalność odbicia dwu zwierciadeł ustawionych naprzeciwko siebie. Czy chodzi o  wewnętrzną głębię ludzkiego „ja” –   tego, który spoglądając w lustro, szukając prawdy o sobie,  odnajduje tylko kolejne warstwy iluzji i masek?

W pracy Agnieszki Pawlikowskiej można oczytać motyw niosący „postmodernistyczną”  metaforę kondycji współczesnego człowieka przeglądającego się w bezmiarze swych własnych wytworów, rozczarowanego w ocenie znaczeń. Obraz sugeruje mapę świata, na której z napisów i liter uformowane są fantastyczne kształty kontynentów. Widzimy formy przypominające stare manuskrypty, które układają się w zarysy lądów. Zapłakana dziewczynka z twarzą ukrytą w dłoniach siedzi zagubiona w rogu obrazu – w świecie zbudowanym z tekstów, w którym wszystko okazuje się przewrotne,  na opak, jakby zapisane pismem lustrzanym. Sylwetka dziewczynki swą niemal fotograficzną precyzją wyraźnie odcina się od partii „oceanu” konstruowanego zagęszczoną linią, z nimi zaś kontrastuje grafizm pisanych fragmentów.   
Agnieszka Pawlikowska, Czasem widzę sie w lustrze

Oana Maria Popescu, Bez tytułu




















Oana Maria Popescu przedstawia rozbite zwierciadło, z którego, jeśli uważnie zdołamy się przyjrzeć, wylatują tajemnicze nocne motyle. Zastanawia zderzenie miękkości materii – tego, co nie jest szkłem, lecz wycieniowane doproszonymi plamami szarości, wygląda raczej jak sfałdowane płótno, rozdarty plusz –  jednocześnie posiada ostre kontury popękanego lustra. Ten dysonans wykluczających się jakości przedmiotu podkreśla surrealistyczną paradoksalność plastycznej wizji.  


     
Czy źródeł nadrealizmu opowiadań Schulza, nie należy szukać w Spinozjańskiej  koncepcji Natury – jej nieskończonej Boskiej niezgłebialności, która potem tak wpłynęła na romantyków i  stała się inspiracją dla późniejszych pytań o naturę ludzką?[2] Kim jest człowiek – twórca samego siebie, podążający w głąb siebie i  dowiadujący się prawdy o sobie poprzez swe własne ekspresje – człowiek stojący przed zwierciadłem, które zawsze ukaże mu tylko powierzchnię, nigdy nie ujawniając pełnej prawdy  świata – w najlepszym razie da mu  tylko lustrzane odbicie  – niemal identyczne, jednakże na opak, jak prawa i lewa ręka?

Paweł Nowicki



http://ifp.univ.rzeszow.pl/galeria_napieterku.php


[1]  Wernisaż wystawy prac studentów i absolwentów Wydziału Sztuki Uniwersytetu Rzeszowskiego z Pracowni Rysunku Prof. zw. Stanisława Góreckiego i Prof. UR Marleny Makiel-Hędrzak odbył się 23 kwietnia 2015. Prace swe zaprezentowali: Agnieszka Blat, Elżbieta Brynecka, Bernadeta Cypryś, Oskar Dziedzic, Justyna Foszcz, Katarzyna Foszcz, Małgorzata Górska, Rafał Jedynak, Klaudia Kamińska, Barbara Komaniecka, Natalia Krzywda, Agnieszka Mazur, Karolina Moskwiak, Magdalena Niżnik-Misiak, Małgorzata Ożóg, Agnieszka Pawlikowska, Paweł Pawlikowski, Oana Maria Popescu, Anna Pytlarz, Agata Starczak, Wiktor Steciński, Tomasz Szwajka  

[2] Jak gdyby lustrzanym odbiciem koncepcji Spinozy wydaje się ożywiana wewnętrznym apetitus saomoróżnicująca się w głąb samej siebie Leibnizjańska monada,  nazwana przez Ch. Taylora „protopodmiotowością”.