Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pascal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pascal. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 17 marca 2016

Wystawa rzeźby Marii Cukier w Muzeum Dwory Karwacjanów



 

 
Od 12 lutego 2016 r. w Gorlickiej Galerii Sztuki “Dwór Karwacjanów” w sali im. prof. Włodzimierza Kunza można było oglądać wystawę rzeźby Marii Cukier.[1] Artystka pochodzi z Zakopanego i jest absolwentką tamtejszego Zespołu Szkół Plastycznych im. Antoniego Kenara, a następnie Warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, gdzie uzyskała dyplom na Wydziale Rzeźby w pracowni prof. Adama Myjaka.

Prace zaprezentowane na wystawie zaskakują niezwykłym  potraktowaniem tworzywa, w tym przypadku drewna. Aluzyjne nawiązanie do ludowej tradycji zostało tu dość mocno  skontrastowane nowoczesnym rygorem abstrakcyjnej koncepcji, a konkretne przedmioty użyte zostały jako pretekst do budowy nowych znaczeń. 
fot.. P. Nowicki

Użyte w jednej z prac  jasne, surowe,  nagie drewno  przywodzi na myśl delikatność kobiecego ciała. Strzelista i smukła forma, nieco łukowata jak żebro Adama, w swej szczytowej partii przybiera  zgeometryzowaną formę – lekko skręcona niczym nowoczesne konstrukcje. U dołu kompozycji wyłania się z niej tradycyjne naczynie domowe – tykwa na mleko, rekwizyt pramatki. W języku hiszpańskim istnieje powinowactwo między słowami la madre – matka i la madera – drewno, (przeciwieństwie do drzewa rosnącego – el arbol) – to, z czego coś zostało zrobione, to co użyczyło swojej tkanki do uformowania kształtu. Tego co „umartwiło” się by, być w zwyczajnej codzienności na co dzień może niezauważalne.  Skądinąd pojęcie materii wywodzi się od greckiego słowa hyle, które dosłownie również znaczy drewno – materiał dla cieśli budującego dom, statek… Artystka zdaje się wyprowadzać z drewnianego tworzywa  cały swój dom. Jasny materiał demonstruje swe możliwości, raz stając się paletą malarską, raz kuchenną deską na której, sieką nać zieloną, w końcu ewoluuje w stronę form groteskowych przypominających eksperymenty surrealistów. Ważną cześć ekspozycji zajmują drewniane poduszki, wykonane z niezwykłą hiperrealistyczną precyzją. Jest w nich rodzimy, Witkacowski absurd drewnianych poduszek – poduszek „zakopiańskich”. Drewno ukształtowane dłutem autorki imituje miękkość i delikatność pozornie przytulnej formy widzianej z oddali. Jednak, gdy podejdziemy zbyt blisko, próbując jej dotknąć, następuje rozczarowanie.  W tym tkwi swoisty suspens zarazem paradoks, który przenosi koncept artystyczny autorki w rejony zbliżone do  wyobraźni Sławomira Mrożka, czy wspomnianego już St. I. Witkiewicza. Są też inne możliwości interpretacji rzeźbiarskich przedmiotów Marii Cukier. Odciśnięte, niczym w plastelinie kształty w drewnianych poduszkach, każą poszukiwać, czy też domyślać się dalszego ciągu tej ledwie zasugerowanej rzeczywistości.  Przed nami  dwie poduszki ułożone obok siebie, każą domniemywać intymną więź dwojga ludzi. Czy to sugestia, że tylko z daleka w związkach międzyludzkich jest ciepło i miękko? Może to subtelna parafraza filozoficznej wzmianki o jeżozwierzach, które bezsilnie starają się do siebie przytulić, gdy jest im zimno. Życie we dwoje potrafi być twarde. Jasny naturalny kolor drewna wspomnianej pracy kontrastuje z osobno leżącą  poduszką w kolorze ciemnej ochry, z otworem „wypłakanym na wylot”. Piekło bezsenności, a może samotność?

Syntetyczne skróty, pogodny, naturalny kolor drewna, przejrzyste lekkie formy budują w skrócie przypowieść o domu, o ewige Wieblichkieit….ale też o paradoksach natury ludzkiej. Pobrzmiewa tu nuta pesymizmu trochę z  Pascala i  Schopenhauera.  

Można mieć nadzieję, że twórczość Marii Cukier pełna wrażliwości i przenikliwej artystycznej intuicji, rozwinie się jeszcze efektowniej, bo przecież artystka, choć już utytułowana licznymi europejskimi wyróżnieniami – jest przecież na początku drogi. 

Paweł Nowicki 




[1] Maria Cukier - ur. w 1986 w Warszawie, obecnie mieszka i pracuje w Zakopanem. Studiowała również w Academia di Belli Arti di Carrara, we Włoszech, a także przez kilka lat spędziła w Hiszpanii. Maria Cukier jest laureatką wielu nagród i wyróżnień w konkursach rzeźbiarskich w Hiszpanii, Włoszech i Francji. Swoje prace prezentowała na wielu wystawach indywidualnych i zbiorowych w Hiszpanii, Polsce, Włoszech, Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. Brała udział w wielu międzynarodowych plenerach i sympozjach rzeźbiarskich, w Polsce, Niemczech, Francji, Włoszech i Hiszpanii, jej prace znajdują się w miejscach publicznych wielu miast europejskich. Od niedawna prowadzi pracownię stolarską dla ludzi z upośledzeniem umysłowym w PSOUU w Zakopanem.
 
 

piątek, 30 stycznia 2015

Żółta róża - wieczór autorski Joanny Probulskiej

11 grudnia, w czwartek w sali Pod sową Miejskiej Biblioteki Publicznej w Gorlicach odbyło się spotkanie autorskie Joanny Probulskiej, podczas którego poetka zaprezentowała swój tomik zatytułowany "Żółta róża. Zebranych gości przywitała Magdalena Miller – dyrektor MBP, spotkanie zaś prowadził Paweł Nowicki.

          Joana Probulska z domu Sepioł (ur. 1954 r.) jest Gorliczanką od czterech pokoleń. Ukończyła  filologię germańską na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie i przez 17 lat uczyła w Liceum im. M. Kromera w Gorlicach. Obecnie jest na emeryturze.

W 1990 roku opublikowała na łamach "Gazety Gorlickiej"swój wiersz pt. "Wigilia". Tom zatytułowany  "Żółta róża" jest jej debiutem książkowym.



            W moim przekonaniu, twórczość Joanny Probulskiej śmiało można zaliczyć do najwybitniejszych osiągnięć współczesnej poezji polskiej. Tym, co najbardziej zachwyca w jej wierszach, jest sposób w jaki autorka wprowadza nas w swój kameralny świat, dzieląc się refleksją nad doświadczeniem codzienności, przemijania, nad zadomowieniem wśród swojskich przedmiotów. Taktownie i gracją autorka przywołuje radości i troski matki, żony, dojrzałej kobiety. Jej poezja ukazuje nam subtelną, koronkową grę skojarzeń – metafor wystudiowanych, zarazem pełnych szlachetnej prostoty. Jak miał powiedzieć Mirosław Czyżykiewicz, "jest to poezja na wskroś kobieca w najlepszym tego słowa znaczeniu".

            Jednak tłem tego, co w twórczości autorki prywatne, oswojone i bliskie jest szeroki horyzont refleksji nad kondycją ludzką – filozoficzny i literacki układ odniesienia, który poprzez aluzje i gry intertekstualne nadaje poezji Joanny Probulskiej wymiar uniwersalny. Uważny czytelnik może odnaleźć po mistrzowsku, zarazem przewrotnie sparafrazowane słowa F. Nietzschego. W wierszu "Pajęczara"czytamy: Najmisterniejsze pajęczyny powstają w miejscach odludnych. Chyba nie przypadkiem przypomina się słynne zdanie z "Tako rzecze Zaratustra" – największe są najcichsze godziny. W innym miejscu możemy dosłyszeć frazę z Myśli B. Pascala – refleksję nad kruchością człowieka wszystkich jego dzieł. W wierszu "Człowiek jako stwórca nieobliczalny" ukazuje się widok Ziemi z okna samolotu, po czym następuje refleksja:

(...)

nie trzeba hufców anielskich

starczy trochę wiatru, wody

wirus komputerowy

drobny gest

Mit linker Hand[1]



O mistrzostwie i poetyckim słuchu językowym autorki mogą świadczyć choćby następujące słowa:

(...)

powszedni dzień

pachnie chleb

kipi mleko

radość kaprysi



Zwróćmy uwagę jak krzyżują się i przeplatają sensy, związków frazeologicznych: dzień jak co dzień, chleba naszego powszedniego. Radość, która kaprysi, to po prostu dziecko, a zarazem mamy przed oczyma skwaszone mleko i "kwaśną",  to znaczy zasmuconą minkę.

By uzasadnić postawioną na wstępie tezę o walorach poezji Joanny Probulskiej, przeczytajmy w całości utwór  tytułowy:



Żółte róże



posadziłam tyle róż

kremowych, ceglastych, pąsowych



ale już listopad

od niskiego słońca

wyciągają się prawie jednakowe

bladożółte kwiaty

na bezlistnych łodyżkach

niedobitki różu na płatkach



muśnięcie różu na policzki

by uniknąć pytań o zdrowie

to my

początkujące emerytki

coraz bardziej blondynki

na coraz miej pewnych nogach

już nie pąki

ale przecież nie chochoły

jeszcze łase na widzące spojrzenie

ciepłe słowo



dziś takie pogodne niebo

w nocy może przyjść mróz

  

Jestem przekonany, że twórczość Joanny Probulskiej pozostając na wskroś oryginalna i niepowtarzalna w swym brzmieniu oraz wizji literackiej da się odnieść do najlepszych wzorów poezji współczesnej i zająć miejsce obok poezji Ewy Lipskiej  czy Adama Zagajewskiego.



Paweł  Nowicki