Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gorlice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gorlice. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 maja 2015

„Od Źródła” O wystawie fotografii ks. Andrzeja Muchy





„Potem rzekł Bóg: Niech się zbiorą wody, które są pod niebem, na jedno miejsce, a niech się ukaże suchy ląd. I stało się tak. 10. I nazwał Bóg suchy ląd ziemią a zebranie wód nazwał morzem. I widział Bóg, że tak było dobrze”. [R. 1, 9-10]

Bywa, że kapłani szukają w przyrodzie śladów Pana Boga. Ksiądz Bronisław Świeykowski pełniący funkcję burmistrza Gorlic w czasie słynnej bitwy z 1915 r., w czasie wolnym od obowiązków zbierał okazy motyli. Ksiądz Andrzej Mucha[1] również zasłużony dla naszego miasta, zajmuje się fotografią i utrwala na swych zdjęciach górskie strumienie, skały, motywy rodzimego pejzażu. W dniach od 9 stycznia do 18 lutego 2015 r. w Gorlickiej Galerii „Dwór Karwacjanów”, w sali im. prof. Włodzimierza Kunza można było zwiedzać wystawę jego prac, zatytułowaną „Od źródła”. Za motto ekspozycji posłużył następujący fragment:
„…. Jeśli chcesz znaleźć źródło,
musisz iść do góry, pod prąd….”
J
an Paweł II  „Tryptyk Rzymski” (M edytacje)  

            Wiodącym tematem prac, które znalazły się na wystawie jest woda. Jednak mimo pozornego „realizmu”, każda z prezentowanych fotografii mogłaby być odebrana jako kompozycja abstrakcyjna, dla której pytanie, „co w rzeczywistości przedstawia”, schodziłoby na drugi plan. Mimo to, w twórczości artysty zachowana zostaje silna wieź z naturą, surową prawdą stworzonej materii, która bogactwo swych zmysłowych jakości ukazuje się wśród migotliwych refleksów barw, form skalnych i roślinnych. „Abstrakcja”, o której wspomniałem, nie polega na oderwaniu nieistotnych cech, celem wyłonienia „czystej” struktury przedmiotu. Nie rodzi się też z chęci przezwyciężenia zwyczajności, „zdrowego rozsądku" na rzecz wyspekulowanej, platonizującej pogardy tego, co widzialne. Św. Tomasz z Akwinu analizując poglądy zwolenników filozofii Platona, zdawał się przeczuwać późniejszy zwrot, jaki nastąpił w myśli nowożytnej, wiodący  w stronę subiektywizmu i traktowania świata zmysłowego jako iluzji, wręcz fikcji. Prace, które mogliśmy oglądać, nie należą do tego nurtu  abstrakcji, którego rodowodu można by szukać w historii współczesnego malarstwa. To nie jest  rezygnacja z empirycznego konkretu,  wywiedziona z medytacji nad zmiennością wyglądu kawałka wosku, braku zaufania dla zmysłów, karkołomnej konstrukcji opisu przestrzeni za pomocą arytmetyki, by na koniec zwątpić w istnienie świata.   Obrazy A. Muchy przenika tradycyjne zaufanie do naturalnej Prawdy Bytu.
Na ścianach galerii mogliśmy oglądać pogodną grę błękitów, żółcieni piaskowca rozświetlonego w słońcu, który niekiedy przybierał silnie rdzawy poblask niczym rude kamieniste koryto hiszpańskiej Rio Tinto. Refleksy na wodzie, kolory kamieni układające się w barwne mozaiki, w których blask nieba mieszał się z barwami ziemi, brązem i zielenią w ciemnych gąszczach roślinności ewokowały nastrój pogodny, afirmację, podziw. Białe struktury ukazujące wodę w różnych stanach skupienia, niekiedy wyglądającą niczym zamarznięta, tworzyły sople, „stalaktyty”, choć przeczyły temu słońce, barwy pory roku. Kiedy indziej woda była jak wełnisty opar, mgła, para pod ciśnieniem. Ukazywały się nam wodospady, nacieki, czasem ciężkie krople wiszące na liściach lub kiedy indziej formy właściwie nieprzedstawiające, co do których mogliśmy się jedynie domyślać ich akwatycznej genezy, zaś elementy roślinne z kropelkami rosy na łodyżkach podkreślały życiodajną moc wody, spadającej na ziemię wraz z deszczem, bez której nie byłoby wzrostu, wegetacji... życia. Kilka prac czarno-białych posuwało się tak daleko w odrealnieniu przedmiotu, że zdawały się sugerować wizje przestrzeni kosmicznej lub dostępne tylko pod mikroskopem elektronowym, przetworzone obrazy świata mikrocząstek, wizualizacje interferencji fal świetlnych. Za każdym razem jednak mieliśmy pewność, że mamy do czynienia z obrazem natury – physis, nie zaś z nadrealistyczną fikcją. Fotografie zgromadzone na wystawie układały się w serie bardzo podobnych ujęć, tworzących swoiste multiplikacje, co utwierdzało odbiorcę w przeświadczeniu, że nie chodzi o tradycyjny pejzaż, ale że studium natury jest tylko punktem wyjścia dla wyrafinowanej kompozycji właściwej sztuce na wskroś nowoczesnej. Oszałamiająca wielość tych zjawisk natury wyraża bogactwo, nadmiar, które zadają się manifestacją  się potęgi w wszechmocy Boga. Ukazuje dobroć, która się przelewa w mnogości stworzenia, rozumny ład, poczucie celowości, które dziś, w odczarowanym świecie może być tylko aktem wiary.
Jedna z tzw. „pięciu dróg” dowodu kosmologicznego na istnienie Boga św. Tomasza z Akwinu, polegała na argumentacji z celowości stworzenia. O harmonijnej strukturze hierarchicznego ładu średniowiecznej wizji uniwersum obszernie pisze C. S. Lewis w książce Odrzucony obraz. Autor ma na myśli szczytową fazę myśli scholastycznej, okres poprzedzający przewrót związany z narodzinami się nominalizmu Williama Ockhama, który wbrew swoim intencjom, utorował drogę nowożytnemu odczarowaniu świata. W czasach opisywanych przez Lewisa panował  prawdziwy humanizm.  Choć nie mówiło się wtedy nie tyle o człowieku, ile o Bogu, wskazywało się na Tego, Kto jest celem człowieka –  to, co ludzkie uznając po drodze jako oczywiste. Było to jak gdyby w myśl dalekowschodniej maksymy mówiącej, by patrzeć na księżyc, a nie na palec, który go wskazuje. Od bardzo mądrej osoby usłyszałem kiedyś zdanie, że pewnych rzeczy się nie mówi, tylko się je robi. To prawda, sowa Minerwy wylatuje o zmierzchu, i nieraz bywa tak, że kiedy o czymś jest już bardzo głośno, możemy się obawiać, że sprawy dawno poszły we wprost przeciwną stronę.   
            W pradawnej filozoficznej wizji Heraklita ruch wody, przepływ, zmiana odbywały się bez kierunku, bez celu. Rodziły się z napięcia między źródłem a ujściem do morza, narodzinami i śmiercią między dniem i nocą w kręgu powtarzalnego cyklu. Z tym przedchrześcijańskim wyobrażeniem wiąże  się  idea wiecznego powrotu, zarazem nietzscheańskie  wielkie „Tak” dla bezlitosnej konieczności przyrody, oraz przygodności, skończoności ludzkiego bytu. W świetle scjentystycznie zorientowanej nowożytnej nauki, procesy przyrodnicze toczą się bez celu, i co najwyżej da się ustalić porządek następstwa, regularność serii. Pojęcie sensu wyrugowane z przyrodoznawstwa wiązało się z wyobrażeniem celowości, ideą Najwyższego Dobra. Celowość w świecie, przeświadczenie, że życie ludzkie zorientowane jest na transcendentny telos wydaje tęsknotą –  tym, czego przynajmniej domaga się wewnętrzne i źródłowe odczucie właściwe ludzkiej podmiotowości. Choroba na sens sama zdaje się tego dowodzić. Są oczywiście ludzie "religijnie niemuzykalni".
Nastrój emanujący z prac A. Muchy wyrósł z zaufania ładu stworzenia. Jednak woda –  pradawna, kiedy Duch unosił się nad  głębiami, woda Jordanu, którą chrzcił Jan Chrzciciel ukazuje się nam przecież także jako niszczący żywioł Biblijnego potopu. Pamiętajmy, że w potędze wody jest groza powodzi, sztorm. Tragiczna powódź, niszczący kataklizm to znak, że w świecie jest także zło, nie tylko ludzkie – zawinione złą wolą, ale także zło manifestujące się w procesach kosmicznych, jak pamiętne trzęsienie ziemi, które zniszczyło Lizbonę w XVIII w. Wbrew szyderstwom Voltaire' a, wierzymy, że to kara Boża, wyrok sprawiedliwości niepojętej jak nieskończoność matematyczna, droga, której nigdy nie przebędzie strzała Eleaty, dystans, którego nigdy nie pokona kafkowski Geometra K., by dotrzeć do Zamku. Pozostaje tylko wdzięczność za dobre chwile, darmo dane łaski, jak piękno wiosennych kwiatów.  
            Rodzi się pytanie, czy Byt przyrody sam przez się jest dobry? Na pewno jest dobry w tym sensie, że jest że jest darem Bożym –  ale jako physis? Dopiero, gdy Bóg uznał Swe stworzenie za dobre, (”I widział Bóg, że tak było dobrze. [R. 1,10]), tym afirmatywnym aktem potwierdził jego wartość. Sama natura, będąc tłem dla ludzkich uczynków, może być nijaka. Może rezonować nastroje naszego wnętrza – romantycy odkryli jej uwodzicielską moc. Ale bez Dobra Najwyższego może być  t y l k o  piękna. Jak koszmar tropików.

Paweł Nowicki



Fotorelacja z wystawy - tutaj




[1] Ksiądz Andrzej Mucha był wieloletnim proboszczem tej parafii i podczas jego posługi duszpasterskiej oraz dzięki jego staraniom zbudowano ten kościół. Na początku świątynia mieściła się w skromnym baraku. Później ks. A. Mucha przyczynił się do budowy gorlickiej „Golgoty” Górze Zamkowej, która na trwale wpisała się w pejzaż, architekturę, a przede wszystkim w życie religijne Gorlic. 

czwartek, 1 maja 2014

Kalendarium Gorlic w fotografii Bogusława Kuciakowskiego


24 kwietnia 2014 r. w Galerii Na Piętrach Miejskiej Biblioteki Publicznej w Gorlicach, odbyło się otwarcie wystawy fotografii Bogusława Kuciakowskiego  zatytułowanej "Kalendarium Gorlic”. Spotkanie zorganizowane ramach obchodów Światowego Dnia Książki prowadziła Magdalena Miller, dyrektor gorlickiej MBP.

Bogusław Kuciakowski - artysta fotografik, który na przestrzeni wielu lat skrzętnie rejestrował zdarzenia z życia publicznego naszego regionu zaprezentował wybór prac bogato dokumentujących fragment rodzimej historii. Fotografie, które możemy oglądać w holu Biblioteki układają się w dwa cykle tematyczne. Jeden dotyczy wydarzeń, jakie miały miejsce na terenie naszego miasta – drugi zaś obejmuje epizody związane z życiem dalszych okolic – gmin
i miejscowości powiatu gorlickiego. Oglądając zdjęcia zgromadzone w Galerii Na Piętrach trudno oprzeć się wrażeniu ulotności codziennych spraw, zwyczajnego życia, które mija zostawiając osad wspomnień, składających się na naszą zbiorową tożsamość. Widzimy twarze naszych znajomych sprzed zaledwie kilku lat, mamy wrażenie jak gdybyśmy wychylali się za róg ulicy, odwiedzali na chwilę opuszczony pokój – jak gdyby było nam dane wrócić do zwykłego wczoraj,  które nie różni się od dnia dzisiejszego. Jednak wielu osób oglądanych na zdjęciach nie ma już wśród nas. Miasto jest jak rzeka - wciąż ta sama, choć zmieniają się krople ludzkich twarzy. Jedni umierają, inni wyjeżdżają na zawsze,  przychodzą nowe pokolenia a rzeka miasta trwa jak niekończąca się opowieść.  Detale uchwycone często przez przypadek przemówią kiedyś do tych, którzy przyjdą po nas, ukazując znaczenia, które dzisiaj trudno byłoby przewidzieć. Kiedyś te  zdjęcia zestarzeją sie  i wtedy  ktoś ujrzy na nich twarze osób dawno zmarłych, fragmenty architektury już nie istniejącej, świadectwa spraw przebrzmiałych, pokrytych patyną czasu.

Jest wielką zasługą Bogusława Kuciakowskiego, że zadaje sobie trud prowadzenia tak obszernej dokumentacji. Jego zdjęcia znajdą poczesne miejsce w archiwach i zbiorach bibliotecznych, będąc świadectwem czasu, materiałem źródłowym dla historyków.  Autor mówi, że nie ufa nowym technologiom i większość prac przechowuje w formie papierowej. To prawda, elektroniczne nośniki zapisu zmieniają się szybko. Wszyscy pamiętamy choćby winylowe dyskietki (będące w swoim czasie szczytowym osiągnięciem techniki), a których dziś nie odczyta już żaden komputer.


Wernisaż zorganizowany w gorlickiej MBP zgromadził liczne grono znamienitych gości. Wystawa uświetniła  tegoroczne obchody XIII Małopolskich Dni Książki "Książka i Róża.  Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich to uroczystość, która  pochodzi z Hiszpanii i organizowana jest z okazji rocznicy śmierci Miguela Cervantesa – pisarza uznawanego za twórcę powieści nowożytnej. Cervantes zmarł 22 kwietnia 1616 roku, zaś następnego dnia - 23 kwietnia 1616  zmarł również Wiliam Szekspir - drugi spośród wielkich literatury światowej.

W stolicy Katalonii Barcelonie jest tego dnia zwyczaj wręczania czytelnikom czerwonych róż. 

Można mieć nadzieję, że gorlicka wystawa prac Bogusława Kuciakowskiego spotka się z wielkim zainteresowaniem zwiedzających.

Paweł Nowicki

sobota, 15 grudnia 2012

Twórczość Ludomira Mazeli

   -->

                

Ludomir Mazela urodził się 14. XI. 1928 roku w Dąbrowie pod Grodnem. Dzieciństwo i lata szkolne spędził okolicach Radomska. Okres wojny przeżył na Polesiu oraz na Podlasiu - najpierw pod okupacją sowiecką – a od 1941 roku hitlerowską w tzw. Ostland. Naukę zdobywał na kompletach tajnego nauczania. Po wojnie zdał maturę w liceum humanistycznym, a następnie podjął pracę w szkolnictwie. Od 1955 roku związał się z Ziemią Gorlicką. Studia polonistyczne odbył w Krakowie i Kielcach. W latach 1964 – 1979 pracował na stanowisku dyrektora ówczesnej Szkoły Podstawowej nr 4 w Gorlicach, gdzie wykształcił wiele pokoleń młodzieży. Obecnie jest na emeryturze. Od lat poeta współpracuje z redakcją Kwartalnika Gorlickiego.
Ludomir Mazela publikował swoje wiersze na łamach wielu pism literackich – między innymi: Almanachu Poezji Rzeszowskiej, Almanachu Poetyckiego Klubu Literackiego Związku Nauczycielstwa Polskiego, rzeszowskiego tygodnika literackiego Profile i innych.

Pełna liryzmu twórczość Ludomira Mazeli posiada charakter głęboko intelektualny i pełna jest odniesień oraz nawiązań do światowego dziedzictwa literatury. Dlatego poezja autora, tak bliska przez konkret pejzażu i proste nazywanie uczuć, może być w pełni zrozumiała dopiero dla odbiorcy o wysokiej kulturze humanistycznej. Metafizyczne doświadczenie przyrody, zaduma nad przemijaniem łączą się w jego utworach z estetyką klasycznego umiaru i pogodą antyku.
Poeta mieszka w Zagórzanach koło Gorlic - pozornie na uboczu, z dala od zgiełku współczesności, ale jako prawdziwy humanista pozostaje mieszkańcem wielkiej biblioteki świata.


Ludomir Mazela jest autorem następujących publikacji książkowych:


















Więc ogarnę was wszystkich, © Copyright by Ludomir Mazela 2008, projekt okładki: Bartłomiej Belniak, posłowie: Paweł Nowicki,druk: Mała Poligrafia Redemptorystów w Tuchowie.

    

Wiersze. Opowiadania, © Copyright by Ludomir Mazela 2009, projekt okładki: Bartłomiej Belniak, posłowie: Paweł Nowicki, druk: Mała Poligrafia Redemptorystów w Tuchowie.                                     


  















Z Ziemi Gorlickiej Szkice z lat 1990-2009, © Copyright by Ludomir Mazela 2010,  przedmowa: Janusz Pasterski, współpraca redakcyjna: Paweł Nowicki, projekt okładki: Bartłomiej Belniak,  druk: Mała Poligrafia Redemptorystów w Tuchowie



Publikację trzech wymienionych książek zrealizowano przy współpracy gorlickiego MDK, dzięki dotacji Starostwa Powiatowego i Urzędu Miasta w Gorlicach.

poniedziałek, 5 listopada 2012

Akwarele Stanisława Hübnera oraz film o życiu Artysty

-->
W piątek 26 października 2012 roku w gorlickim Dworze Karwacjanów odbyło się uroczyste otwarcie wystawy prac Stanisława Hübnera, pt. Fotografie i akwarele.  Podczas wernisażu miała miejsce promocja książki - albumu  Artysty raz wyświetlony został film zatytułowany Kim jest Stanisław Hübner, zrealizowany przez Regionalną Telewizję Gorlicką
Stanisław Hübner senior artystycznego rodu Hübnerów, urodził się w 1931 r. w Libuszy. Przez wiele lat był pracownikiem gorlickiej Fabryki Maszyn Wiertniczych i Górniczych "Glinik". W początkowym okresie swojej działalności artystycznej malował i fotografował pejzaże Beskidu Niskiego. W latach swej młodości Stanisław Hubner był aktywnym  działaczem PTTK, i GOPR. Podziw dla piękna przyrody oraz zachwyt urokiem rodzimego pejzażu znajdują wyraz w jego licznych akwarelach. Prace Stanisława Hubnera brały udział w kilkudziesięciu wystawach w kraju i za granicą, m.in. w Wiedniu, Paryżu, we Włoszech, USA oraz w Niemczech. Artysta jest dwukrotnym laureatem nagrody artystycznej woj. nowosądeckiego w latach 1978 i 1985 oraz nagrody Naczelnika Miasta w r. 1984. Jest odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi i Tarczą Herbową Miasta Gorlice.


W początkowym okresie działalności artystycznej malował i fotografował beskidzkie pejzaże wraz z ich zabytkową architekturą. Wiele spośród budowli, które utrwalił w swych pracach, dawno nie istnieje i jedyny ślad, jaki po nich został to właśnie obrazy Stanisława Hubnera. Profesor Wiktor Zin w recenzji twórczości Stanisława Hübnera pisał: Od pół wieku wykładam przedmiot „architektura drewniana”. Z grupami studentów już w latach czterdziestych ubiegłego wieku inwentaryzowaliśmy zabytki Beskidu Niskiego. Były pośród nich nawet kurne chaty. I tu rodzi sie najpierw pytanie, później ocena. Skąd autor tak znakomicie poznał tajniki architektury drewnianej? To nie zrodziło się inaczej niż przez wielką pracę i bystrą obserwację. Za to wszystko jako stary belfer stawiam Mu notę celującą. Gratuluję. 
Film pt. Kim jest Stanisław Hübner można ogladać tutaj.