niedziela, 23 września 2012

Gorlicka wystawa prac Adama Konieczki

-->
W sierpniu w Dworze Karwacjanów zorganizowano retrospektywną wystawę prac Adama Konieczki, zmarłego w 2008 roku Artysty, absolwenta krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, ucznia Zbigniewa Pronaszki oraz Zygmunta Radnickiego. Urodzony w 1919 roku w Humniskach koło Brzozowa, Adam Konieczko uprawiał malarstwo sztalugowe, grafikę malarstwo ścienne a także i kolaż i reliefowe techniki własnego autorstwa. Znalazł się w życiu Artysty epizod związany z Ziemią Gorlicką. W latach 60-tych Adam Konieczko wraz z Henrykiem Wójcikiem wykonał polichromię w kościele p. w. św. Zofii w Bobowej. Sporządzał również dokumentacje ludowych motywów dla prof. Romana Reinfussa. Na uroczysty wernisaż przybyli córka i syn Artysty oraz liczni krewni i przyjaciele.        
Prace, które zaprezentowano na gorlickiej wystawie czytelnie ilustrują najważniejsze dokonania Adama Konieczki i pochodzą z różnych okresów jego działalności. Znalazł się tu zarówno wczesne obrazy i grafiki będące świadectwem epoki lat pięćdziesiątych, w której rozpoczynał swą karierę, jak i dzieła reprezentujące ugruntowany w latach 70 XX wieku w pełni indywidualny styl. Widoczne wpływy koloryzmu rozpoznać można w serii portretów oraz w pejzażach (na jednym z nich uważny obserwator zdoła rozpoznać gmach krakowskiej AGH).  Jest także obraz, w którym Artysta najwyraźniej usiłuje sprostać urzędowym wymaganiom czasów socrealizmu, a zarazem zachować artystyczną uczciwość. Jest to Robotnik przedstawiający nieco egzotyczną  postać o czarnej twarzy i obfitych czerwonych wargach. Chodzi oczywiście o górnika umazanego węglem, jednak nuta ironii i subtelnie wysmakowany malarski żart trafiają do uważnego odbiorcy.  Inne portrety utrzymane są w tonacji barwnej, w której zdaje się  pobrzmiewać dalekie echo tropikalnych obrazów Gauguina.
Wysmakowana, utrzymana w ciemnej gamie kolorystycznej tonacja wiedzie nas ku estetyzacjom lat 60 tych (Kompozycja, 1963, Martwa natura). Istotnym rysem twórczości Artysty tamtego okresu  zdaje się pragnienie porządkowania wielości przedmiotów, próba ogarnięcia chaosu i wykorzystania go jako malarskiej materii.  Obraz Otwarta Szuflada, rozszerza zakres stosowanych przez Artystę środków wyrazu o metaforę poetycką.  Niewątpliwie mamy tu do czynienia z twórczością  uwikłaną w konteksty  pozamalarskie, gdzie ukazane bądź zasugerowane rekwizyty odnoszą się do konkretnych doświadczeń historii. (ordery, biało-czerwone wstążki).  Klucz do zrozumienia zamysłu autora zawiera się także w tytułach prac (Dom, którego już nie ma, 1963). Do tego nurtu należy zaliczyć niewątpliwie kompozycje reliefowe, jak Echo (Partyzantom) z lat 60 czy Na granicy z roku 1970. Oglądając obrazy Adama Konieczki nie możemy zapominać, że Artysta  jest także poetą, i że jego twórczość  posiada silne literackie nacechowanie.    
Na gorlickiej wystawie możemy oglądać grafiki Autora a także liczne formy reliefowe z  późniejszego okresu twórczości. Czy zawarte w tych collage’ach nadrealistyczne kolekcje „magicznych” przedmiotów przypominają kompozycje André Bretona? Jakaś moneta, medalion, drucik, kawałki spalonego drewna wklejone w strukturę malowidła powodują, że tworzywo zyskuje spotęgowaną indywidualność wręcz magiczną,  tajemniczą tożsamość. (Miasteczko, 1966, Na przykład w tym miejscu 1975, Zielone drzewo przypadku, 1975). Przedmioty znalezione, które posiadają swą unikatową historię, decyzją Artysty użyte jako elementy malarskiej  kompozycji, stają się akcesoriami rzeczywistych artystycznych zdarzeń, które nadają im tym samym, nowe, ważne znaczenia.
Oczywiście nie wolno nam zapominać, że collage’s Konieczki są przede wszystkim obrazami. Jeśli pominąć specyfikę „tworzywa” (ostatecznie kto powiedział że malować należy farbami z tuby).  Malowano błotem, krwią, układano wzory z wyschniętej trawy, robiono rzeźby z chleba albo cukru.  Bogata faktura i sposób rozwiązania problemów kolorystycznych w kompozycjach Konieczki dowodzą, iż mamy do czynienia z malarstwem par excelence.  
Do prac z tego nurtu twórczości możemy odnaleźć wiele europejskich  odniesień i kontekstów - choćby malarstwo materii J. Dubuffeta zaś kompozycje Miejsce modlitwy z lat  70 czy Oczekiwanie cudów 1969, mogą nam przypominać  kosmiczne pejzaże Yvesa Tanguy.  
***
Nic bardziej dramatycznie nie uświadamia nam nieuchronności śmierci niż  spuścizna  przedmiotów, tworzących dzieło życia, o którym wiadomo, że nie będzie już mieć kontynuacji. Snując refleksję nad gorlicką wystawą, (która jest pro memoria),  próbuję nadać jej sens, niejako uporządkować, jak wypowiedź urwaną w pół słowa, odczytać jej zamierzony finał. Natura samego myślenia zmusza nas do poszukiwania uogólnień, także do tego, by życie ogarnąć w statyczną formułę i podsumować jako pewną jedność. A przecież sztuka będąc wyrazem życia, rodzi się z poszukiwań, przypadkowych natchnień i rozwianych marzeń i nadziei. Zachwyca nas tym, co unikatowe i niepowtarzalne, lecz gdy tylko próbujemy ująć to w pojęcie, odbieramy mu jego rzeczywistą istotę.
Życie jest wzrastaniem, krystalizowaniem sensu, odsłanianiem się coraz to nowych widoków, które odchodząc w przeszłość ukazują coraz to bardziej zawiły wzór. Jest to nasze nieustanne wnikanie w czas, tkanie wątku na coraz to nowych krosnach. Tak, jak żyłkowanie liścia streszcza strukturę gałęzi, a ta zaś odzwierciedla wzór korony drzewa, tak rytm ludzkiego życia niesie samo-podobieństwo, niczym temat muzyczny rozwijający się w coraz to nowym instrumentarium.  
***
Odwiedzając gorlicką wystawę A. Konieczki, musimy mieć świadomość, że staniemy wobec obrazów wymagających zaangażowania. Według Hansa Georga Gadamera, rozumienie dzieła sztuki wydarza się w naszym życiu – tak, jak spotkanie z drugim człowiekiem, jak rozmowa albo przyjaźń. Sens, przesłanie obrazu nie jest czymś danym raz na zawsze, jak materialny przedmiot, który moglibyśmy wziąć do ręki. Sens jest procesem i wydarza się. Jest jak  spotkanie, które ma swą dramaturgię i tym samym może się nie udać. Obraz może się nam wydać niczym trudny tekst, jak książka, której nie zrozumiemy od razu, jak rozmówca - nieprzystępny, z którym trudno nawiązać porozumienie. Jednak by dowiedzieć się czegoś nowego, musimy podjąć ryzyko stawiania pytań – ryzyko dialogu z kimś, kto jest od nas na prawdę różny, to znaczy przekracza nasz skończony, jednostkowy punkt widzenia. Takie spotkanie niesie ze sobą istotny przyrost bytu, tym samym  przyrost sensu. W ten sposób sami wzrastamy duchowo.
                                                                                                 Paweł Nowicki

Wernisaż wystawy odbył się 27 lipca 2012 r. Fotoreportaż  znajduje się na stronie Muzeum „Dwory Karwacjanów i Gładyszów” w Gorlicach,  w miejscu: http://www.gorlice.art.pl/component/content/article/56-ostatnio-w-muzeum/959-wernisa-wystawy-adam-konieczko-malarstwo-grafika.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz